 |
Skokinarciarskie.pl Skokinarciarskie.pl
|
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
madzia1985 Kot na forum

Dołączył: 18 Wrz 2007 Posty: 26 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 22.10.2007, 19:52 Temat postu: |
|
|
Póki co, studia pochłaniają, ale niedługo cos napisze, bo mam ciekawy pomysł Na szczescie dla Mattiego, tym razem w zupełnosci pozytywny |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Google
|
Wysłany: Temat postu: Reklama Google |
|
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Carla Rozbrykana owca

Dołączył: 12 Mar 2007 Posty: 86 Skąd: Prabuty
|
Wysłany: 23.10.2007, 21:27 Temat postu: |
|
|
ja staram się zebrać wenę, ale słabo mi idzie  _________________ Luajani, luoksesi anna minun tulla siksi, miksi
lapseni minua lulle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Nadine Moderator

Dołączył: 04 Wrz 2004 Posty: 2043
|
Wysłany: 23.10.2007, 21:45 Temat postu: |
|
|
Carla, jak kiedyś pisałam opowiadanie w zeszycie, to venę zawsze miałam w godz. 21 - 23 :00  _________________ Od czasu do czasu jestem. Nawet jak nie piszę, tylko czytam
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymko Pupilek na forum


Dołączył: 22 Kwi 2005 Posty: 682 Skąd: metropolia:D
|
Wysłany: 24.10.2007, 19:26 Temat postu: |
|
|
moja wena pojawia się zazwyczaj wtedy, gdy powinnam swoje myśli skupić na czymś zupełnie innym, niż komplikowanie losów finowelowych bohaterów, jak np na nauce... _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Carla Rozbrykana owca

Dołączył: 12 Mar 2007 Posty: 86 Skąd: Prabuty
|
Wysłany: 24.10.2007, 19:45 Temat postu: |
|
|
Ech, postaram się pisać jakoś w nocy, albo rano :> _________________ Luajani, luoksesi anna minun tulla siksi, miksi
lapseni minua lulle... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ania Maskotka forum

Dołączył: 02 Wrz 2002 Posty: 5406 Skąd: duszą w Helsinkach
|
Wysłany: 27.10.2007, 14:59 Temat postu: |
|
|
A ja... No cóż... Pozostaje mi tylko prosić, żeby Jaśka zostawić w spokoju (tzn. w takim sensie, by mi go nie zabierać, bo pisać można - jesliby ktoś nagle weny dostał), bo niestety chwilowo czasu brakuje mi nawet na sen... Ale z sezonem pewnie poysły przyjdą, więc i czas znajdę na pewno Trzymajcie się  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Google
|
Wysłany: Temat postu: Reklama Google |
|
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymko Pupilek na forum


Dołączył: 22 Kwi 2005 Posty: 682 Skąd: metropolia:D
|
Wysłany: 28.10.2007, 16:57 Temat postu: |
|
|
lekkie przełamanie impasu. do roboty, drogie panie
- Wiesz, że unosisz się nad ziemią?- od kilku dobrych chwil trwały Mattikowe obserwacje przyjaciela. Były one możliwe dzięki przypadkowemu spotkaniu w supermarkecie i zaproszeniu na kolację , którego młody oszczepnik wprost nie mógł odrzucić. I na podstawie tych obserwacji Matti mógł przysiąc, że Tero z całą pewnością nie stąpał po ziemi…
- Co robię?
- No… unosisz się, jakieś 30 centymetrów jak nic.
- Nie unoszę się, idę przecież normalnie. Głupoty opowiadasz! Sprawia ci przyjemność kpienie ze mnie?
- Też. Ale przede wszystkim cieszę się, że ty i Tove… - na ustach Mattiego zamigotał znaczący uśmieszek.
- Że jakimś cudem jesteśmy razem?
- Dokładnie. No właśnie… Należą mi się chyba jakieś wyjaśnienia, co?
- Tobie?
- A-ha. Bo jakby nie patrzeć, ty jeden z całego tabunu kochających się w Tove facetów, dopiąłeś swego…
- Czyli?
- No czyli wiesz co!
- Uwierzyłbyś, że mój udział w tym był raczej niewielki?- Tero kopnął jakiś leżący na drodze kamień i zamyślonym wzrokiem spojrzał n przyjaciela.
- Jak niewielki? I co to znaczy niewielki?
- Po prostu… Wszystkim pokierowała Tove… Powiedziałbym nawet, że to ukartowała… Minuta po minucie…- stanął na chwilę w miejscu i utkwił wzrok w jakimś nieokreślonym punkcie. - Wyrwanie mnie z łóżka skoro świt, wspólne śniadanie, wszystkie słowa, gesty, pytania miały doprowadzić do wiadomego skutku… No i koniec końców udało jej się to…
- Nie masz wrażenia, że za dużo myślisz? Całe życie marzyłeś o niej, a teraz, gdy jest przy tobie, zastanawiasz się nad głupotami. To, co przed chwilą powiedziałeś to najbardziej niedorzeczny pomysł, jaki w życiu słyszałem. Ukartowała? Stary, myślenie nie było nigdy twoją mocną stroną, więc teraz tym bardziej sobie daruj, bo jeszcze wymyślisz coś głupiego…
- To nie jest głupie… To jest bardzo w stylu Tove; nikt nie wie o co chodzi, oprócz jej samej. Jestem jej cholernie za to wdzięczny, wiesz? Sam nie odważyłbym się na coś podobnego… Za bardzo bym się bał… Zdajesz sobie sprawę z jej nieprzewidywalności… Nigdy nie wiadomo, co wymyśli, w którą stronę pójdzie…
- Aha, czyli Tove bardziej zależało na byciu z tobą, niż tobie na byciu z Tove? Dobrze rozumiem, czy może źle pojąłem?
- Jesteś prostym człowiekiem, dlatego niektóre rzeczy docierają do ciebie trochę dłużej… Nikomu nie zależało bardziej, czy mniej… Ja się po prostu z tym nie kryłem, a ona tak… Przez ten cały czas… Od swojego wyjazdu…
- Macie nie równo pod sufitem. Oboje. To po co była ta nasza bójka? Po co te całe pożegnania, łzy i wyjazdy? Nie można tak było od razu?
- Niektóre rzeczy dochodzą do człowieka po pewnym czasie… Tove potrzebowała czasu…
- Aż tyle?!- Matti coraz mniej rozumiał tę dwójkę. Urządzili sobie podchody i wciągnęli w to pełno ludzi wkoło. Ale poczuł też pewnego rodzaju ulgę, że się w końcu skończyły. Miał przynajmniej taką nadzieję. Tero kiwnął głową i nabrał dość zimnego już o tej porze roku powietrza w płuca.
- Widać tak…
- Wiesz co? Chyba mam was już dość… A teraz możesz potrzymać te torby? Jesteśmy na miejscu, a ja gdzieś zapodziałem klucz…- stanęli przed niewielkim zadbanym domkiem z cegły, otoczonym pozbawiony już liści żywopłotem (może być, Madziu?). Poszukiwań jednak nawet na dobre nie zaczął, bo drzwi otworzyły się same.
- No! Już myślałam, że się gdzieś zgubi… zgubiliście?
- Nie, skąd… Po prostu spotkałem kogoś. Madziu, to jest Tero, Tero, moja żona Magda.
- Miło mi wreszcie poznać mitycznego Tero Pitkamaeki.- piękniejsza połowa Mattiego wyciągnęła ku niemu dłoń.
- Mitycznego?- jego zdziwienie wywołało szczery uśmiech na twarzy Magdy.
- No tak. Tyle się o tobie nasłuchałam, a widzę cię dopiero teraz. Stąd ta cała mityczność. A teraz szybko do środka, bo strasznie zimno na dworze.- nie czekając dłuzej panowie M. i T. posłusznie weszli do środka. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lilli N. Bzyk się rozbzykał


Dołączył: 07 Cze 2004 Posty: 139
|
Wysłany: 3.11.2007, 11:46 Temat postu: |
|
|
Witajcie dziewczynki! Wróciłam z nowym fragmentem...
Zmęczona po pracy usiadła w fotelu zastanawiając się co dalej. Nawał pracy, opieka nad dziećmi i zwykłe obowiązki domowe. Kochała to, ale czasem miała dość. Dziś właśnie był taki dzień. Całe to zamieszanie z rehabilitacją Mii i jej ciotką, która nagle rozpłynęła się jak kamfora nie dając znaku życia, poród Madzi i przyjazd Goldiego znowu spowodowały, że nie miała okazji porozmawiać z Tommim. Na dodatek Amelia złapała jakąś infekcję w przyszpitalnym przedszkolu i zaczęła gorączkować. Na szczęście po podaniu leków szybciutko zasnęła. Tak, dziś to zrobię – pomyślała. Tak właśnie teraz!. Wstała i poszła do kuchni. Wyjęła z lodówki mleko, postawiła na kuchence, a po kilku minutach miała już dwa kubki pysznego kakao. Weszła do salonu, gdzie przed telewizorem siedział Tommi. Wyglądał na równie zmęczonego jak ona. Podała mu kubek i poprosiła, aby wyłączył telewizor. Tommi bez słowa zrobił o co prosiła.
- Kotku...? - zaczęła nieśmiało. Chyba musimy porozmawiać...
- Musimy... Ostatnio jakoś nie możemy znaleźć wspólnego języka... praca, Letnie Grand Prix, choroba Amelki, moi rodzice, a Ty ciągle w klinice .... po prostu wszystko na raz.... - powiedział lekko rozgoryczony.
- Wiem, wiem... tyle się dzieje – powiedziała z wyraźnym zrezygnowaniem.
- Lilli, ja wiem, że mamy teraz dość gorący okres, ale może wyjedźmy gdzieś. Chociaż na kilka dni? Odpoczniemy! Teraz kiedy już jest po zawodach w Klingenthal i LPG się skończyło będę miał więcej czasu... Wiem że w klinice masz dużo pracy, ale krótki urlop... chociaż weekend... tylko dla nas...
- Nie! To znaczy ja bardzo bym chciała, ale jest coś... Ja już nie mogę... Och Tommi – ze łzami w oczach w tuliła się w jego silne ramiona.
- Lilli, co sie stało? Skarbie? - popatrzył w jej zapłakane oczy. Dźwięk telefonu przerwał tę chwilę. Chwilę tak smutną, a zarazem bezpieczną i czułą. Oboje to czuli, właśnie w tej chwili byli sobie bliżsi niż kiedykolwiek. Lilli zerwała się i pobiegła w stronę telefonu.
- Lilli, nie! Mieliśmy przecież porozmawiać!
- Kotku muszę! Może to ze szpitala...
- Powiedz im że jesteś zajęta. Przecież nie zawsze musisz być pod telefonem. Lilli? Lilli słyszysz?
Przez dłuższą chwilę panowała grobowa cisza. Lilli nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Tommi tylko uporczywie wsłuchiwał się w dźwięki dochodzące z kuchni. Po dłuższej chwili Lilli powiedziała:
- Dobrze będę za 10 minut. - po czym odłożyła słuchawkę
- Lilli. Nie rób tego. Proszę...
- Tommi, przepraszam, ale ja muszę - dowiedziała ze łzami w oczach. Kocham cię - dodała i pocałowała go w usta. Szybkim krokiem podeszła do szafy aby wziąć płaszcz. Uwierz, że robię to dla nas. Jak wrócę wszystko ci wytłumaczę. Kocham cię.
- Lilli, Lilli, ale o co chodzi... zaczekaj... Lilli... - trzask zamykanych z hukiem drzwi obudził Amelkę. Płakała więc Tommi co sił popędził na górę.
********************************************************************
Jechała jak na złamanie karku, a ulewny deszcz i łzy ociekające po policzkach nie ułatwiały jej prowadzenia samochodu.
- Pogoda pod psem – pomyślała. Ale dlaczego właśnie dziś...?
Droga i kształty mijających ją samochodów rozmazywały się pod wpływem wody, mimo to Lilli pędziła co sił na spotkanie.
- To ostatni raz!!! Nie pozwolę mu zniszczyć naszego życia!!! Nie pozwolę mu zniszczyć naszego szczęścia!!!
Z głośnym trzaskiem drzwi, cała przemoczona i ociekająca wodą, wpadła do restauracji. Minęła kelnera, który chciał zabrać jej płaszcz i popędziła prosto do stolika przy którym siedział Janne Yliaravi.
- Co Ty sobie wyobrażasz? Sądzisz, że możesz tak wchodzić z butami w nasze życie? - zaczęła z wyraźnym rozdrażnieniem, a mimo to starała się mówić spokojnie zachowując podstawy dobrego wychowania. Nie mogła przecież pozwolić sobie na skandal.
- Witaj moja mała Niezapominajko – odpowiedział z uśmiechem jakby w ogóle nie zwracając uwagi na słowa które przed chwilą padły. Usiądź proszę i daj mi płaszcz. Cóż za niesubordynacja! - powiedział z udawanym przejęciem w głosie. Zaraz zgłoszę kierownikowi, że w każdej szanującej się restauracji powinien być kelner, który zajmuje się płaszczem damy.
- Nie bądź cyniczny!!! Wiesz dobrze, że nie przyszłam tu na pogaduszki!!!
- Skarbie ty drżysz... - nagle znalazł się niezwykle blisko, czuła ciepło jego dłoni i delikatny zapach męskiej wody toaletowej.
Dziwne napięcie ogarnęło ich oboje. Jego ręce krążyły teraz wokół jej twarzy i mokrych włosów, czuła na lewym policzku jego delikatny oddech. Nagle świat zaczął wirować dookoła, a usta Janne musnęły jej ust. Najpierw delikatnie, później coraz mocniej i mocniej. Była jak w transie, jakby ktoś podał jej jakiś narkotyk. Na chwilę straciła całkowicie kontakt z rzeczywistością. Nie potrafiła zareagować, nie potrafiła przerwać tego co właśnie się działo. Nie myślała o dzieciach, o Tommim. Nie myślała o niczym, ogarnęła ją totalna pusta, pustka którą przerwało głośne chrząkniecie:
- Eeeekhem!
Wyrwana jak z topielec z jeziora poczuła nagłą ulgę, że wreszcie ta chwila się skończyła, że mogła swobodnie oddychać. Mimo to chwilowa ulga była tylko pozorna. Stał przed nią Ari – Pekka Nicola, ten sam Ari – Pekka który był przyjacielem jej męża i ten sam, który widział ją i Janne ostatnim razem w barze, pizzerii i przy budce z hot – dogami.
- Cześć Lilli! - powiedział z wyraźnym niezadowoleniem
- Cześć! Yyy... Janne chyba już znasz?? - zapytała z wyraźnym zażenowaniem zupełnie nie wiedząc co powiedzieć.
- Znam – powiedział oschle
- Cześć trenerze! - głos Janne zdawał się być przepełniony radością
- To ja juz Państwa pożegnam. Nie przeszkadzajcie sobie. Chciałem sie tylko przywitać. Kochanie chodźmy – uśmiechem i gestem dłoni przywołał szczupłą blondynkę i razem udali się w kierunku wyjścia.
- Ari to nie tak... - zrezygnowana usiadła na krześle. Perkele!!! Czy w tym kraju wszyscy są zawsze, aż tacy dosłowni?
- Niezapominajko, nie martw się. Tak widocznie musiało być.
- Nie musiało i dobrze o tym wiesz!!! To twoja wina! Ściągnąłeś mnie tu a potem pocałowałeś. Zaplanowałeś wszystko!!!
- Co ty mówisz Skarbie?
- Nie mów do mnie Skarbie!!! Wiesz jak mnie to irytuje. Skarbie ma prawo do mnie mówić tylko mój mąż i nikt więcej!!! Zrozumiałeś?
- Lilli, widzę wyraźnie, że to spotkanie wyprowadziło cię z równowagi. Chyba porozmawiam z trenerem na ten temat. Nie chcę abyś się tak denerwowała następnym razem.
- Przestań się zgrywać! Nie będzie żadnego następnego razu. Przyszłam tu tylko po to, aby zakończyć tą farsę.
- Ależ co ty mówisz, Niezapominajko...?!
- Kontaktowałam się z prawnikiem. Nie masz szans w sądzie. Dzieci są moje i Tommiego! Nie próbuj się więcej ze mną kontaktować w tej sprawie, bo wezwę policję!!! - oburzona wstała, zabrała torebkę i ruszyła w kierunku drzwi. Aaaaa i nie nazywaj mnie Niezapominajką! Dla Ciebie Niezapominajka umarła!!! - rzuciła na odchodne.
Chciała tylko jak najszybciej znaleźć się w domu i porozmawiać z Tommim. Wtulić się w jego silne ramiona i zapomnieć o tym koszmarnym wieczorze.
Reszta jutro!!!
Do roboty dziewczyny, bo nasza Finowela znowu podupadła! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
madzia1985 Kot na forum

Dołączył: 18 Wrz 2007 Posty: 26 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 5.11.2007, 23:38 Temat postu: |
|
|
Magda i Matti siedzieli przytuleni do siebie. Matti beznamiętnie przeglądał kanały w TV, a magda patrzyła przed siebie. Nie chciało im się rozmawiać. Nic im się nie chciało. Cieszyli się z ciszy, jaka zapanowała w domu po zaśnięciu trójki latorosli. Matti w pewnym momencie spojrzał na Magdę i zapytał:
- I co zrobisz?
- Ale z czym?
- Jak to, z czym? Z zaproszeniem do Zakopanego.
- Nie wiem. Ale raczej nie pojadę. Matti, Christian jest stanowczo za mały na takie podróże. A mnie się nie chce przemierzać morza i całej Polski tylko dlatego, że moja rodzina domaga się ujrzenia wnuka, siostrzeńca... Sami niech przyjadą, jeśli tak im spieszno.
- Jaka zbuntowana... - zaśmiał się Matti, głaskając ją po policzku. Uśmiechnął się do niej z czułością i dodał - Ale wiesz, na konkurs...
- ... Tommi powiedział, że nie mam cię rozpraszać! - przerwała mu Magda.
- Madzia... Coś za mocno się bronisz...
- Słucham? Co ty znów sugerujesz? - spytała oburzona Magda, wstając z kanapy. Sporjzała wilkiem na Mattiego, ręce skrzyżowała na klatce piersiowej, po czym oscentacyjnie wyszła do kuchni. Była zła na Mattiego. A jeszcze bardziej na siebie. Przed sobą nie chciała sie do tego przyznawać, ale było coś, co sprawiało, że Zakopane było ostatnim miejscem, w jakim chciała się pojawić. Policzyła do dziesięciu, wzięła głeboki oddech, po czym wróciła z powrotem do salonu. Spojrzała na meża, usmiechnęła się do niego i rzekła:
- Przepraszam
- Już ok? - spytał wyraźnie rozbawiony Matti, przytulając ją. Po chwili ją pocałował i dodał - Mówiłem ci kiedyś, że kocham ten twój wybuchowy charakterek? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lilli N. Bzyk się rozbzykał


Dołączył: 07 Cze 2004 Posty: 139
|
Wysłany: 6.11.2007, 20:49 Temat postu: |
|
|
Z drobnym opóźnieniem, ale jednak....
Zakończenie tego feralnego wieczoru...
Jechała bardzo szybko. Chciała być już w domu. Było juz po wszystkim, wiedziała, że po rozmowie z Tommim o wszystkim szybciutko zapomni, a życie wróci do normy. Myślała o wspólnym wyjeździe. Oczami wyobraźni widziała Amelię i Mikkę – Mattiego stawiających babki z piasku. Widziała ich razem szczęśliwych, objętych i całujących się na pięknej plaży. Zatrzymała auto na podjeździe. Nie było czasu na wjazd do garażu, chciała tylko jak najszybciej porozmawiać z mężem. Weszła do przedpokoju, zrzuciła przemoczony płaszcz i szybkim krokiem poszła do kuchni, następnie do salonu i do gabinetu Tommiego. Nigdzie go nie było.
- Kochanie, gdzie jesteś? - odpowiedziała jej cisza. Tooooommi? Nie chowaj się serduszko! Mieliśmy porozmawiać... - nagle ta cisza wydała jej się niepokojąca. Przecież nie mógł wyjść. – pomyślała. Nie o tej porze... Skarbie?
Uchyliła cichutko drzwi w pokoju dzieci. Spały spokojnie. Stała tak chwilę patrząc na swoje pociechy i nie mogąc oderwać oczu. Były takie słodkie. Poprawiła im kołderki, ucałowała i równie cicho jak weszła, tak i wyszła. Zajrzała do sypialni. Pomyślała, że Tommi śpi. Pewnie za zmęczenia nie doczekał się na mój powrót - uśmiechnęła się do swoich myśli podchodząc do drzwi. Mimo wszystko czuła ulgę po tej rozmowie z Janne. Dziś, pierwszy raz od dłuższego czasu miała nad nim przewagę. Nie bała się. Wiedziała, że dzieci będą z nią i Tommim. Cicho weszła do środka, ale Tommiego nie było. W łazience także. Zeszła więc na dół i udała się prosto do biblioteki. Przy kominku stali obaj: Tommi i Ari – Pekka Nikola. Jakiś nieprzyjemny grymas przeszedł przez jej ciało. Już wiedziała, że to nie jest kurtuazyjna wizyta. Poczuła się nieswojo zadając sobie w myślach pytanie: “Powiedział mu o pocałunku czy nie?”, “Może przyszedł w zupełnie innej sprawie?”. Nie dawało jej to spokoju, a chwila ta wydawała jej się wiecznością.
- To ja może juz pójdę – wyrwał ja z zamyślenia głos Ariego. Macie sobie dużo do powiedzenia.
- Dzięki stary! Do zobaczenia jutro na treningu. - powiedział Tommi i odprowadził go do drzwi.
- Cześć! - odpowiedziała niepewnie Lilli.
Wyszli. Świat znowu zaczął wirować jak szalony. Usiadła w fotelu. Ciągle zastanawiała się jak to możliwe... Jak to możliwe że Ari – Pekka tu przyjechał zaraz po tym... Przecież nie jesteśmy dziećmi!!! Czekała na Tommiego jak na skazanie. Nie wiedziała jak się potoczy rozmowa, ale czuła, że Tommi nie ma już tak dobrego humoru jak popołudniu. Była już mniej pewna swoich racji, bała się jego reakcji. Wiedziała, że musi mu powiedziećDość już tajemnic!!! – myślała. Ale jak to zrobić? A jeśli Ari – Pekka już mu powiedział?
**********
Tommi bez słowa wrócił do przydomowej biblioteczki, którą razem stworzyli. To miał być ich azyl. W tym miejscu nie powinno być żadnych kłopotów, żadnych sprzeczek. To miejsce odpoczynku, relaksu, świątynia nauki i wiedzy.
- Tommi... - zaczęła nieśmiało
- Dlaczego? - zapytał i schował twarz w dłonie. Przecież tak cię przed nim chroniłem?
- To nie tak! Ja to robiłam dla nas...
- Dla nas mnie zdradziłaś? Dla nas? A może dla dzieci to zrobiłaś??
- Niee! Tommi ja nigdy....
- Nie zaprzeczaj! Ari – Pekka was widział! Widział jak całujecie się w miejscu publicznym!
- Ale on widział tylko....
- A więc się przyznajesz!!! Jak mogłem być tak ślepy? Dodatkowe dyżury, nagłe wezwania...
- Tommi, ja nigdy bym cię nie zdradziła!!! Uwierz mi!!!
- Jak ci mam wierzyć? Mówisz, że mnie kochasz, a później biegniesz jak na skrzydłach do swojego kochanka!!!
- To nie prawda!!! - mówiła przez łzy. Ja cię kocham i nigdy nie przestanę...
- Twoja mama miała rację mówiąc na naszym weselu, że stara miłość nie rdzewieje. Dziś wiem, że ona miała na myśli ciebie i Janne.
- Nieee!!! Ona miała na myśli nas. Przecież o tym wiesz! Miałam 17 lat kiedy przyjechałam do Finlandii pierwszy raz. Kiedy Ania nas sobie przedstawia byłam pewna, że jesteś tym jednym jedynym. Tommi co z tobą? Nie pamiętasz tego?
- Ja juz nie chcę niczego pamiętać... – wstał i wyszedł zatrzaskując za sobą drzwi
- Tommi! Tommmmi! To wszystko przez... - zaczęła płakać, nie miała już sił biec za nim. Powtarzała tylko szeptem: “To wszystko przez Janne... on chce zabrać nam dzieci... zabrać nasze dzieci...”
***
Obudziła się rano z wielkim bólem głowy. Tommiego nie było. Spała na fotelu w biblioteczce. Przykrył ja kocem i wyszedł. Wyszedł zabierając swoje rzeczy. Odszedł na zawsze... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymko Pupilek na forum


Dołączył: 22 Kwi 2005 Posty: 682 Skąd: metropolia:D
|
Wysłany: 6.11.2007, 21:12 Temat postu: |
|
|
mocne Lilli, oj mocne... _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Google
|
Wysłany: Temat postu: Reklama Google |
|
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
madzia1985 Kot na forum

Dołączył: 18 Wrz 2007 Posty: 26 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 7.11.2007, 22:35 Temat postu: |
|
|
Trzęsła sie jak galareta. Siedziała na sofie w salonie, przykryta kocem i nic nie mówiła. Tępo patrzyła przed siebie. W takim stanie zastał ją Matti, kiedy wrócił do domu po treningu. Zdziwił się panuującą ciszą, ale jeszcze bardziej zdumial się, kiedy zobaczył Goldiego w roli opiekunki do dzieci. Przywitał się z nim szybko, po czym, zaniepokojony, wszedł do salonu. Szybko podbiegł do Magdy i usiadł obok Niej. Spojrzał na nia zastroskanym wzrokiem i spytał:
- Misiu, co sie stało?
- Nic... - odrzekła beznamiętnie, kiwając się. Brodę oparła o kolana, po czym zamknęła oczy. - Nic...
- Madzia... Przecież widzę. Co jest, kochanie? - spytał, ujmując jej twarz w dłonie. Spojrzał na Nia ciepło i wyczekiwał upragnionej odpowiedzo. Magda na Niego spojrzała smutno i rzekła:
- Te demony... One wracają...
- Madzia, na litość boską... jakie demony?
- Przeszłości! - krzyknęła, po czym się rozkleiła - Te demony... To znaczy wspomnienia... Te wszystkie złe wspomnienia! I złe przeczucia. Matti, ja się boję! Ja się tak okropnie boję!
- Ale czego? - spytał coraz bardziej wystraszony Matti. Po głowie chodziło mu tysiąc myśli. Bał się nawrotu jej choroby. Magda przełknęła ślinę i powiedziała:
- Kiedys nie było tak fajnie. Kiedy byłam w Polsce, zanim Ciebie poznałam, zanim ostatecznie sie tutaj przeniosłam. Dręczą mnie wspomnienia pewnej koleżanki. Kumplowałyśmy się, a potem ona się na mnie wkurzyła, bo nie przyszłam za nią na zastępstwo. A ze miała mściwą naturę, mogłam się wszystkiego spodziewac. Zmieniłam numer telefonu, ale ona wciąż miała mój adres. I bałam się, że w jakiś sposób zniszczy mi zycie. Nie umiałam powiedzieć, co to może być, ale moja bujna wyobraźnia podpowiadała mi najgorsze scenariusze...
- A jak to się skończyło?
- Nijak. Tak los chciał, że jej więcej nie widziałam.
- To czego się boisz? - spytał Matti, walcząc ze sobą, aby się nie roześmiać.
- Tych wspomnień. Tego, że ona jeszcze kiedyś coś zrobi przeciwko mnie...
- Oj Madzia... Wiesz co... Mi się wydaje, że ona cię dobrze znała, znała twoją wyobraźnie i leki. I to w jakiś sposób wykorzystała, sugerując zemstę czy coś w tym stylu. Ale nic nie zrobiła, bo cóż mogła zrobić? Nic. Ale ty się tym przejmowałaś. A teraz? Minęło tyle czasu...
-To przyszło samo z siebie... - jęknęła Magda - Jak ja tego nienawidzę. I wciąż węszę spisek. Boże, Matti... Czy ja jestem nienormalna?
- Oczywiście, że jesteś normalna! - usmiechnął się Matti - I wiedz. kochanie, że nic się nie stanie. Jesteś ze mną bezpieczna. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
madzia1985 Kot na forum

Dołączył: 18 Wrz 2007 Posty: 26 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 10.11.2007, 17:04 Temat postu: |
|
|
Matti wrócił z treningu w wyśmienitym nastroju. Wszedł zdecydowanym krokiem do domu, szybko zdjął kurtkę, rzucił nia gdzieś za siebie, po czym wydarł sie na cały głos:
- Magdalena!
- Dlaczego Ty tak krzyczysz? - spytał Goldi, wychylajac głowę zza ściany. Matti zrobił strasznie zdziwioną minę, po czym zapytał:
- Gdzie moja żona?
- Na spacerze z dziećmi. Jesteś głodny?
- Maggie zatrudniła Cie jako naszą gosposię? - zaciekawił się Matti, dobierajac się do garnków.
- Prawie - rzekł z szelmowskim uśmiechem Goldi, dając Mattiemu po łapach drewnianą łychą - Najpierw umyj rączki!
- ????
- Matti, bo jest jedna kwestia - rzekł Goldi, nakładając na talerz Mattiego ziemniaki, mięso i gotowaną marchewkę - Uważam, że Magda powinna na jakiś czas wyjechać.
- wyjechać??? A dlaczego? - Matti po raz kolejny w ciągu kilku minut bardzo się zdziwił. Przełknął kawałek schabowego, po czym wlepił oczy w Goldiego, wyczekując odpowiedzi.
- Odpoczynek jej się przyda. Powinna trochę czasu spędzić z rodziną. Dawno ich nie widziała. Poza tym... Górskie powietrze dobre na wszystko.
- Mysle, że gdyby chciała gdzies pojechac, powiedziałaby mi o tym.
- Ja nie mówię, że ona chce, ale że powinna - skwitował Goldi - Uwierz mi, stary, wiem, co mówię. Widzę jak ona się zachowuje. Przyjrzyj sie swojej żonie, a sam zobaczysz, że jest dziwna ostatnio... Przemęczona? Wypalona?
- A dlaczego ty sie wtrącasz??? = spytała wściekła Magda, wpadając do kuchni jak burza. Zdążyła jeszcze krzyknąć do Alexandry, żeby pomogła rozebrać się Mattiemu Juniorowi, po czym wrogo spojrzała na Goldiego i spytała - Pytał Cie ktoś o zdanie?
- Nie, ale dziele sie swoimi przemysleniami
- To lepiej zachowaj je dla siebie - rzekła MAgda - Poza tym, gwoli ścisłości, nigdzie nie pojadę.
- A właściwie to dlaczego? - spytał Matti
- Miałabym Cię zostawić samego!? Na pastwę innych bab? Nigdy w zyciu! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
bea Tygrys na forum

Dołączył: 04 Mar 2004 Posty: 797 Skąd: varsavia
|
Wysłany: 6.12.2007, 20:43 Temat postu: |
|
|
jejku. nie było mnie tu bardzo bardzo dawno. widze, ze finowela jeszcze nie umarła i piszecie ciągle i niezle idzie
nawet kiedyś cos tu tworzyłam, ale wątek zarzucilam:P ciekawe czy ktoś mnie jeszcze pamieta:P
pzdr.  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Nadine Moderator

Dołączył: 04 Wrz 2004 Posty: 2043
|
Wysłany: 7.12.2007, 22:48 Temat postu: |
|
|
Heh , no właśnie, czy pamięta...
Jestem z tego samego roku rejestracji ,a w ogóle Cię nie pamiętam  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
madzia1985 Kot na forum

Dołączył: 18 Wrz 2007 Posty: 26 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 10.12.2007, 22:34 Temat postu: |
|
|
| Sezon się zaczął, a u nas zastój... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ania Maskotka forum

Dołączył: 02 Wrz 2002 Posty: 5406 Skąd: duszą w Helsinkach
|
Wysłany: 23.12.2007, 18:09 Temat postu: |
|
|
| bea napisał: | jejku. nie było mnie tu bardzo bardzo dawno. widze, ze finowela jeszcze nie umarła i piszecie ciągle i niezle idzie
nawet kiedyś cos tu tworzyłam, ale wątek zarzucilam:P ciekawe czy ktoś mnie jeszcze pamieta:P
pzdr.  |
Jak mogłabym Cię zapomnieć! Wszakże w Finoweli byłyśmy przyjaciółkami I - jak widzisz - chwilowy impas, tami wolny... Nic, tylko pisać!
| madzia1985 napisał: | | Sezon się zaczął, a u nas zastój... |
No, niestety, mnie nauka pochałania bez reszty... Ale póki jest chwilka...
- Mam tego dosyć - Janne bez najmniejszej delikatności wrzucił narty do busa i próbował myślami znaleźć się już w domu, ale po chwili dołączył do niego Matti.
- Nic nie mów, do cholery! Nic nie mów! - trzasnął drzwiami i postanowił nie dotrzymać przyrzeczenia złożonego Tommiemu a propos ilości pochłoniętych świątecznych potraw. Będzie jadł, ile będzie chciał, a co! Skoro zrzucanie zbędnych kilogramów i tak nic nie pomagało, to po co się starać?
Ville i Sami wśliznęli się do środka niemal bezgłośnie. Harri na szczęście - w przeciwieństwie do "małolatów", jak chłopców pieszczotliwie określano - postanowił nie oglądać konkursu w ogóle, poleżeć w hotelu i popatrzeć w sufit (z myślą: "lepiej było zostać w domu").
Kiedy zadzwonił telefon, Janne nie miał najmniejszej ochoty odbierać, ale zobaczywszy na wyświetlaczu imię Ani, nie umiał odrzucić połączenia.
- Tato, tato! - wrzasnął nagle do słuchawki Jasiek. - Miia może przyjść do nas na święta! Tylko ja nie wiem, co teraz... No bo wiesz... Mikołaj już myśli, że ona będzie tam u siebie, a będzie u nas... I co z prezentami? Ja już gadałem z Juniorem, bo on ma różne kontakty, ale mówił, że akurat do Mikołaja nie ma... No i wiesz co? Przecież ujek Harri jest z Rovaniemi! Ma blisko, to wpadnie do niego na chwilę i mu powie. Tylko niech nie zapomni, bo to ważne.
- Ja sądzę, że Mikołaj wie o takich rzeczach i na pewno trafi.
- Ja bym na wszelki wypadek... - "Jasiek, znowu bez pytania dzwonisz z mojego telefonu?" Janne usłyszał w tle głos Ani i mimowlnie się uśmiechnął, co we wszystkich w busie wywołało reakcję "I'll kill you znienacka". - Tato, mama chce mi zabrać telefon, to ja jeszcze jedno Ci szybko powiem! Pozdrów ujka Roara i życz mu wesołych świąt. Bo jak on tak słabo skacze, to mi go szkoda i już go lubię. Może mu pokażesz, jak się skacze, bo on chyba zapomniał? Mamo...
- Halo, Janne? Co ten mały terrorysta chciał? Znowu dopisać coś do lisy prezentów i aktualizować ja przez Harriego?
- Nie... Mówił mi tylko, że Miia będzie na święta.
- Aha... - wymówiła to tak miękko, że Aho niemal poczuł jej uśmiech. - No to jak już wiesz, to wracaj szybko. Musisz nam pomóc ubrać choinkę.
Więc wesołych świąt i duuuuużo fińskości  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
necia Łoś na forum

Dołączył: 14 Sty 2006 Posty: 1107 Skąd: podkarpacie
|
Wysłany: 23.12.2007, 21:59 Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Janne usłyszał w tle głos Ani i mimowlnie się uśmiechnął, co we wszystkich w busie wywołało reakcję "I'll kill you znienacka" |
popłakalam sie ze smiechu jak to przeczytalam
brakowalo mi takich swietnych kawalkow Finowelki  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
madzia1985 Kot na forum

Dołączył: 18 Wrz 2007 Posty: 26 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 25.12.2007, 19:30 Temat postu: |
|
|
Zgodnie ze swoim postanowieniem odnośnie jedzenia, Matti siedział na kanapie i pochłaniał kolejną porcję sernika. Wyjątkowo mu smakowało. Uśmiechnął się i wyłączył telewizor. Uznał, ze nie jest mu to do niczego potrzebne. Kątem oka zerknął na Alexandrę i Mattiego Juniora, którzy bawili się nowymi zabawkami, które przyniósł im Mikołaj. Magda chodziła po pokoju, próbujac uśpić Christiana. Ciężkie jednak było to zadanie, ponieważ dzieciaki pochłonięte zabawą, nie zamierzały być cicho ani przez chwilę. Matti, widząc coraz bardziej zniecierpliwioną minę swojej żony, wstał i rzekł do dwójki starszych dzieci:
- Idziemy na sanki!!!
- Sanki!!!! Hurra!!!! - krzyknęła Alexandra. Magda wybuchnęła śmiechem. Widząc, że dzieci z zapałem się ubierają, postanowiła:
- My pójdziemy z wami. Spacer dobra rzecz.
- Mama!!! - krzyknął nagle Matti Junior.
- Co się stało, kochanie?
- Gdzie capka?
- Tutaj! - powiedziała Alexandra, uśmiechając się od ucha do ucha. MAtti chciał jej zabrać tę czapke, aby ubrać ją na głowę starszego syna, ale Alexandra schowała ją za siebie i spytała:
- A co za to dostanę?
- Buziaka!
- A może batonik? - zapytała, uśmiechając się sprytnie.
- Niech będzie... - zgodził się Matti, zabierając córce czapkę. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ania Maskotka forum

Dołączył: 02 Wrz 2002 Posty: 5406 Skąd: duszą w Helsinkach
|
Wysłany: 6.1.2008, 20:48 Temat postu: |
|
|
Nic nie mówił. Nie musiał. Jego kocie oczy przybrały prześliczny złoto-bursztynowy kolor - być może od niesamowitej ilości świateł, która zalewała tego wieczora całe Bischofschofen, a być może to po prostu niesamowite szczęście wypełniało go od czubków palców po koniuszki włosów i ujście znajdowało właśnie tu. Nie w uśmiechu, który znikł na chwilę w drżeniu ust, nie w podnniesionych do góry rękach... Właśnie tu, w jego pięknych oczach.
- Nic nie mów - uśmiechnęła się i poczuła, że nie jest w stanie dłużej powstrzymywać łez. Przytuliła się do niego mocno i zaczęła szeptać niczym zaklęcie dwa proste słowa: - Jesteś wielki, jesteś wielki...
- Nie... - wydusił w końcu z siebie. - Ja jestem po prostu szczęśliwy.
To na tyle, bo co tu więcej pisać w takiej euforii... JANNE ON PARAS  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
901
|