 |
Skokinarciarskie.pl Skokinarciarskie.pl
|
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Ania Maskotka forum

Dołączył: 02 Wrz 2002 Posty: 5406 Skąd: duszą w Helsinkach
|
Wysłany: 2.4.2008, 18:38 Temat postu: |
|
|
| Aino napisał: | | 1.- ANIU!!!!! Gratulacje z okazji zaręczyn itepe, itede...oby to był ten jeden, jedyny;-) |
Aaa.. To do mnie chyba No dzięki, dzięki... Też mam nadzieję, że to ten
Tak w ogóle to wiem, że nie wpadam, ale... Matura i tak dalej. Nie czas na lenistwo, studia w Finlandii czekają.
| Aino napisał: | | Co do mojego wątku...nie ukrywam,ze pisać juz raczej nie będę...no chyba ze będę cierpiała na nadmiar czasu wolnego <wątpię> jednakze względu na mój staż w Finoweli pozwolicie zachowac mi Axu i nasza zwariowana, szczęśliwą rodzinkę...Ze mna bedzie jak z Dodą, nie piszemy ale jakos w tym Reniferowym swiecie egzystujemy, ok? |
Więc chwilowo mam prośbę podobną. Niestety ze względów niezależnych od siebie dołączyłam też do finowelowych żon skoczków, którzy skończyli karierę (lub zawisili ją z różnych przyczyn). Więc...
- I co teraz? - zapytała cicho Ania, wpatrując się w ścianę, na której Janne zawiesił swój ostatni złoty medal z Mistrzostw Finlandii. Jeszcze niedawno był przeciwny organizowaniu muzeum ku własnej czci (jak ironicznie ją nazywał), ale teraz - choć sam, jako uosobienie skromności, nie chciał się do tego przyznać - przechodził obok tej ściany wyjątkowo często. Jakby mówiła mu, że było warto. Że poświęcenie skokom niemal całego życia było jedną z najlepszych decyzji, jakie kiedykolwiek podjął.
Ale na ścianie zostało jedno puste miejsce. Czekało na ten jedyny, wyśniony krążek. Olimpijski. Na zmianę wierzył w jego zdobycie i wątpił, ale miejsce zawsze czekało. Teraz pewne było już, że pozostanie puste. Pośród złota, srebra i brązu raziło swoją bielą i to o nie pytała Ania. Co teraz? Zostanie puste już na zawsze?
- Wiesz... Życie wciąż idzie do przodu. Nie znosi próżni - uśmiechnął się. Po chwili zawiesił na ścianie oprawione zdjęcie z ostatnich zawodów w Planicy - on, Ania, Jasiek i Miia. Razem. Rodzina. Cenniejsza niż olimpijski medal, bardziej wartościowa niż wszystkie zgromadzone przez niego trofea.
Czy mógłby mieć wątpliwości co do tego, czy dobrze zrobił, zostając z nimi?
Jakby się ktoś jeszcze wybierał do Lahti w lipcu, na pożegnalne zawody, to dajcie znać, w większej grupie zawsze raźniej  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Google
|
Wysłany: Temat postu: Reklama Google |
|
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymko Pupilek na forum


Dołączył: 22 Kwi 2005 Posty: 682 Skąd: metropolia:D
|
Wysłany: 27.5.2008, 14:00 Temat postu: |
|
|
zmniejsza nam się grono piszących, oj zmniejsza...
jako że "mój" Fin trzyma się dzielnie i kariery póki co kończyć nie zamierza, utkałam coś. Tak dla przełamania marazmu, odśnieżenia wątku, ruszenia mas tfoorczych i w ogóle.
Obudził się, gdy słońce jeszcze nawet nie myślało o wchodzie. Patrzył na nią jeszcze śpiąca. Na słabe światło lampki nocnej ślizgające się po jej włosach, ogniście rudych, gęstych, w nieładzie pokrywających pół poduszki. Na jej biała rękę leżącą a jego torsie. Wzbraniał się, by nie obudzić jej jakąś delikatna pieszczotą. Chciał ją obudzić, chciał usłyszeć jej głos, z rana zawsze przybrany zadziorną chrypką. Chciał spojrzeć w jej zielone oczy, po przebudzeniu zawsze uroczo zamglone. Gdy wtulona w jego ramiona poruszyła się lekko, wprost nie posiadał się ze szczęścia. Odgarnął jej z twarzy wszędobylskie loki i delikatnie pocałował w czubek głowy. Ciągle pogrążona w strzępach snu wzniosła cichy, uśmiechnięty protest przeciwko budzeniu jej. Ale w końcu podniosła głowę, jej oczy spojrzały na niego jakby z daleka. Dłonią przebiegła po jego twarzy i głowie, jakby wątpiąc, jakby nie wierząc, ze to on.
- Jestem głodna…- odezwała się, powodując rozbawienie Tero. Musnęła palcami jego dłoń i wdrapała się na jego tors, nie spuszczając wzroku z twarzy Fina.
- I co ja mam z tym zrobić?
- Wyciągnąć z szuflady jedną ze schowanych tam czekolad. Myślisz, że nie wiem?- odparła zuchwale, bawiąc się palcami na jego ramieniu. Szelmostwo, z jakim to powiedziała, podziałało na Tero rozbrajająco. Podniósł się lekko i sięgnął do szuflady stolika nocnego. Oczy Tove rozbłysły radosnymi iskierkami, gdy podał jej tabliczkę.
- Zadowolona?
- Bardzo… - było to ostanie słowo, jakie opuściło jej usta. Łapczywie otworzyła opakowanie i zaczęła pochłaniać kostkę za kostką.
- Ej! Może się podzielisz?- zaprotestował głośno. Przez twarz Tove przebiegł podejrzany grymas.
- Może…- nim Tero zdążył cokolwiek powiedzieć, młoda Finka przewróciła go na plecy i ponownie wdrapała się na jego tors. Całym ciężarem ciała wcisnęła go w materac, krepując jego ruchy. Tym poczynaniom oddał się bez jakichkolwiek zastrzeżeń... Jedną dłonią wsunęła sobie do ust kostkę słodkiej czekolady i powolnym ruchem zaczęła zbliżać swoją twarz ku jego. Wyraźnie mogła z niej odczytać, że taka forma „dzielenia się” podobała mu się znacznie więcej niż tylko bardzo. Tym większe było jego zdziwienie, gdy ledwie po delikatnym muśnięciu jego ust podniosła głowę.
- A może nie…- szepnęła mu do ucha i sama zjadła ostatnia kostkę.
- Bestia ciebie, wiesz?
- Wiem! I dlatego tak bardzo mnie lubisz.
- Ja cię lubię?- zapytał z udawaną niedbałością w głosie.
- Lubisz. Nie mam co od tego żadnych wątpliwości.- i jakby szukając potwierdzenia dla swoich słów, pochyliła się nad nim i delikatnie pocałowała go w usta. Gdy odsunęła od niego głowę, Tero przejechał dłońmi po rozpalonej twarzy. Tak, on ja bardzo lubił… Chwilę leżeli w zupełnej ciszy, ciesząc się jedynie swoją bliskością.
- O czym myślisz?
- Ja coś odkryłem. - odezwał się tajemniczo i zwróciwszy się w jej kierunku, podparł głowę na dłoni, by móc bezproblemowo na nią patrzeć.
- No to pochwal się swoim odkryciem, panie odkrywco.
- Uzależniłem się od ciebie Biedroneczko, wiesz? To jest nałóg, w najczystszej postaci… I nie zrezygnuje z niego nigdy. - Tove jak zaczarowana słuchała jego głosu. Czuła, jak delikatnie gładzi ją po głowie. Nie próbowała uniknąć tej pieszczoty. Zamknęła oczy, jedynie zmysłem dotyku śledząc ruch jego dłoni. Przez chwilę bawił się jej włosami. Gdy przejechał po jej zaróżowionych policzkach, zdecydowała się odezwać. Powiedziała tylko dwa słowa…
- Kocham cię.
- Wiem, głuptasie. – pełnym radości śmiechem zareagował Tero. Rudowłosa Finka nawet nie przypuszczała, że jej wyznanie może spotkać się z taką reakcją.
- Wiem?! Głuptasie?! Ej, ja ci miłość właśnie wyznałam! Nie uważasz, że wypadałoby powiedzieć coś więcej?- stwierdziła z wyrzutem w głosie.
- Kocham cię na przykład?
- Na początek by wystarczyło...
- Kocham cię, Tove... Kocham... Kocham... _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
madzia1985 Kot na forum

Dołączył: 18 Wrz 2007 Posty: 26 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 19.6.2008, 18:06 Temat postu: |
|
|
| póki co, weny twórczej brak... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Nadine Moderator

Dołączył: 04 Wrz 2004 Posty: 2043
|
Wysłany: 3.8.2008, 12:31 Temat postu: |
|
|
I chyba nadal brak wszystkim pisarkom  _________________ Od czasu do czasu jestem. Nawet jak nie piszę, tylko czytam
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymko Pupilek na forum


Dołączył: 22 Kwi 2005 Posty: 682 Skąd: metropolia:D
|
Wysłany: 21.8.2008, 17:39 Temat postu: |
|
|
sprostowanie! ja mam! wena to mnie w zasadzie nie opuszcza... tylko brak warunków, by te wenę przelewać na papier (czyli na forumowe łamy).. ale skończą się wakacje, skończą się te problemy:) _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Nadine Moderator

Dołączył: 04 Wrz 2004 Posty: 2043
|
Wysłany: 15.11.2008, 23:09 Temat postu: |
|
|
Wszyscy skoczkowie z Reniferowa mają dłuugie wakacje w miejscu, gdzie nie ma zasięgu ? xD _________________ Od czasu do czasu jestem. Nawet jak nie piszę, tylko czytam
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Google
|
Wysłany: Temat postu: Reklama Google |
|
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymko Pupilek na forum


Dołączył: 22 Kwi 2005 Posty: 682 Skąd: metropolia:D
|
Wysłany: 30.11.2008, 22:14 Temat postu: |
|
|
Więc... Usiadłamżem, pomyślałamżem chwilkę, tknęłamżem klawiatury i stworzyłam parę grafomańskich wersów. Bo ja bardzo lubię Finowelę i to, ze nie pisało mi się, winą moją jest w baaardzo małym stopniu. W ramach przypomnienia: bohaterem mych wymysłów (albo ich ofiarą) jest Tero Pitkamaeki, z dziecięcych lat najlepszy przyjaciel Mattiego H. oraz Tove Ottesen, z dziecięcych lat tej dwójki najlepsza przyjaciółka, w chwili obecnej towarzyszka życiowa Tero.
To, że wspomniana dwójka od dosyć dawna na formowych łamach nie gościła, nie oznacza, że w ich życiu zawodowym i osobistym zapanowała stagnacja. Wprost przeciwnie. Tero w tzw. międzyczasie wywiózł z Pekinu brązowy medal. Tove natomiast zaskarbiła sobie tak wielkie zaufanie pana redaktora naczelnego, że do chińskiej ziemi została wysłana w charakterze korespondentki. W życiu uczuciowym wszystko układa się pomyślnie, można by rzec, że wręcz wzorowo.
- Przestań… To jest naprawdę bardzo irytujące… - Tove z całych sił próbowała skupić się na mających rozpocząć się za kilka minut zawodach. Jako dzielna reporterka „Głosu Reniferowa” musiała wykazać się kompletnym profesjonalizmem. Żaden szczegół nie powinien umknąć jej uwadze. Ale jeden niespokojny czynnik, żwawo kręcący się z boku, uniemożliwiał jej to dość skutecznie.
- Co jest irytujące?- ów czynnik nie omieszkał okazać swego zdziwienia.
- Twoje chuchanie, tupanie i cała reszta. Na miłość boską! Tero! Jesteś Finem czy jakimś południowym wymoczkiem?
- W obecnych okolicznościach pogodowych raczej tym drugim. Zimno mi, po prostu mi bardzo zimno. Zobacz, jak moja szczęka się z tego zimna trzęsie. – zbliżył na odległość ledwie kilku centymetrów do jej twarzy swoją i dla uwiarygodnienia swoich cieplnych dolegliwości zaczął dygotać swą kanciastą szczęką. Na Tove nie zrobiło to najmniejszego wrażenia.
- A ty oczekiwałeś słońca i kilkunastu stopni? Kochany, to są zawody w skokach narciarskich!
- Oj, przestań mi dogryzać.
- A ty przestań zrzędzić. Zachowujesz się jak…
- Nie kończ. Wrażliwy jestem, a twoje obelgi są zwykle bardzo celne…
- To był chyba komplement. – uśmiechnęła się złowieszczo.
- Niech ci będzie…- przyznał zrezygnowany i rozejrzał się wkoło. Nie spodziewał się zobaczyć pod skocznią aż tylu ludzi.- A kiedy skacze Matti?
- Jesteś gorszy niż kilkuletnie dziecko! Zabranie cię tutaj chyba nie było najlepszym pomysłem…
- Uwierz mi, że było. Po konkursie wynagrodzę ci to moje marudzenie. Może wynagrodzę.- Tove popatrzyła na niego z nieukrywanym zainteresowaniem. Cóż mogło się kołatać w jego głowie? Cokolwiek to by nie było, znak +18 byłby konieczny…
- Wynagrodzisz? W jaki sposób?
- Ha! Wszystkiego wiedzieć nie możesz od razu.
- Jestem dociekliwa. Takie zboczenie zawodowe. Więc?
- Podkreślam, że może ci te moje marudzenia wynagrodzę… Bo to jest ciężka przeprawa, znoszenie towarzystwa tak niepojętego gbura, jak ty.
- Gbura?!- powtórzyła, lekko nie dowierzając jego słowom.
- Jasne, że gbura! Wrednego, wykazującego zero taktu w kontakcie ze swoim zmarzniętym, biednym mężczyzną!- wyliczał z udawaną powagą, próbując jednocześnie zwalczyć rozbawienie.
- Uhhh, nie rób z siebie ofiary…- Chciała mu jeszcze dogryźć, ale na belce pojawił się pierwszy ze skoczków, co uratowało skórę, a przede wszystkim delikatnie już podrażnione ego pana Pitkamaekiego. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
madzia1985 Kot na forum

Dołączył: 18 Wrz 2007 Posty: 26 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 7.12.2008, 18:06 Temat postu: |
|
|
miałam coś napisać, ale wena twórcza uciekła.
W każdym razie, cały czas pamiętam o swoim mężu |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aino Stały bywalec


Dołączył: 07 Gru 2003 Posty: 423 Skąd: z przepięknej miejscowości...
|
Wysłany: 20.12.2008, 22:42 Temat postu: |
|
|
Terve!!!!!!!
Kochani- przde wszystkim chciałam złożyć Wam życzenia radosnych, pogodnych i szczęśliwych świąt Bozego Narodzenia oraz wystrzałowego sylwestra...
moze już nie pisze ale sercem jest zawsze z Finowela i jej autorkami;):* |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szymko Pupilek na forum


Dołączył: 22 Kwi 2005 Posty: 682 Skąd: metropolia:D
|
Wysłany: 25.3.2009, 12:36 Temat postu: |
|
|
Tero z wizytą u przyszłego ewentualnego teścia. Miałam chwilkę czasu, więc familijny background Tove popełniłam. Piszcie ludziska Finowelę, proszszszszęęęęęę! Nie skazujmy jej na stagnację....
Głośnie przełknięcie śliny było wskazane. Dwa głośnie przełknięcia śliny też. O głębszych oddechach nie wspominając. Tero stał przed drzwiami Geira Ottesena. Dzierżąc w dłoni butelkę przedniej whisky, wciśnięty w elegancką koszulę, nie dowierzał w miejsce, w którym się znalazł. Ale zaproszeniu odmówić nie mógł.
Z odczuwalnego przez cale lata strachu przed postawnym rudym jegomościem pozostał niepokój, który w obliczu bliskiego spotkania postanowił się nasilić… Geir Ottesen był ojcem Tove. Oprócz tego strażakiem. Norweskim panem strażakiem, którego miłość do jednej pani zagnała aż w reniferowsko-fińskie strony. Bardzo surowym, poważnym, pochmurnym osobnikiem. Tero nigdy nie widział, żeby jego usta wykrzywił jakikolwiek uśmiech. Podejrzewał czasem, że on nie potrafił się uśmiechać. Nawet wtedy, gdy Tove przyszła do domu z najlepszym świadectwem, do którego nie można się było w żaden sposób przyczepić, powiedział tylko jedno słowo, które trudno było odebrać jako pochwałę. Powiedział „dobrze”.
Po długim wahaniu nacisnął dzwonek. Kilka sekund ciszy i wewnątrz mieszkania dało się słyszeć lekkie poruszenie. Chwilę później drzwi otworzyły się z trzaskiem. Tero wstrzymał oddech.
- Cześć kochanie. Myślałam, że stchórzysz. – złośliwością przywitała go Tove. Delikatnie pocałowała w policzek i wpuściła do środka.
- Nie kpij. Przecież wiesz, że w oczach twojego ojca wyszedłbym na dezertera.
- Przesadzasz. Ściągaj kurtkę i wchodź.- gdy kurtka na wieszaku zawisła, Tero chwiejnym krokiem podążył za swoją „Biedroneczką”. W pokoju, przed telewizorem, z pilotem w ręku siedział ON.
- God kveld!- drżącym głosem pozdrowił pięćdziesięcioletniego mężczyznę. Ten usłyszawszy coś, co w zamierzeniu miało być norweskim „dobry wieczór”, podniósł się leniwie z fotela i zwrócił ku przerażonemu Tero.
- Chłopcze, nie kalecz mojego ojczystego języka.- zaburczało w powietrzu, a ten, co o kaleczenie norweskiego posądzony został, poczuł napływającą falę omdlenia. Zauważyła to Tove, która pospieszyła z pomocą.
- Tato, mógłbyś być nieco bardziej uprzejmy?
- Marudzisz jak twoja matka.
- Tato!
- Okej, okej… Dobry wieczór.- odezwał się z przesadną grzecznością, po czym natychmiast, rozeźlony faktem zwrócenia mu uwagi, rzucił Tove- Wystarczy?
- Dzięki tato…- lekko wymuszony uśmiech pojawił się na jej twarzy. – Siadaj Tero, zaraz podam kolację.
- Może pomóc?
- Nie trzeba, dziękują. Usiądź, porozmawiacie sobie.
I Tove zniknęła w kuchni.
- To dla pana. – podszedł do Ottesena i podął mu butelkę. Ten zmierzył ją krytycznym wzrokiem i ku wielkiej uldze młodego Fina, pokiwał z uznaniem głową.
- Dobry rocznik. Dzięki, chłopcze. Podaj szklanki, stoją z boku na szafce. Napijemy się. I zgodnie z życzeniem mojej córki, porozmawiamy sobie…
Gdy Tero z whisky w dłoni usiadł naprzeciw, modlił się o spokojny przebieg ich „porozmawiania sobie”. Dla dodania sobie nieco odwagi, jednym ruchem wlał w siebie połowę zawartości szklanki. Natychmiast poczuł gorąc wewnątrz gardła.
- Żeby była jasność, ta kolacja nie była moim pomysłem. Ja znam ciebie, Tove nie musi urządzać cyrku ze wzajemna prezentacją. Więc nie rozumiem tego zamieszania. Ale skoro tu jesteś… Czym ty się właściwie teraz zajmujesz?
- Trenuję rzut oszczepem, proszę pana.
- Niezbyt poważne to twoje zajęcie… Zresztą to jest jakaś plaga wśród młodych. Tove artystka, z przymusu dziennikarka, ty sportowiec, Janove, niech go gęś kopnie, muzyk… Phi…- parsknął, okazując totalną dezaprobatę. Że okazał ją zajęciu wykonywanemu przez swojego ewentualnego zięcia, poruszyło Tero w najmniejszym stopniu. Ale że taki sam stosunek miał do zawodowych ścieżek swoich dzieci, młody Fin przyjął ze zdziwieniem.
- Robimy to, co kochamy, z czego mamy satysfakcję, a przede wszystkim pieniądze. Chyba nie jest tak źle.- Tero się nie postawił. Tero tylko wdał się w dyskusję. Czyli zrobił coś, czego nie podjął się nigdy w życiu wobec tego konkretnego osobnika.
- O, widzę, że to rzucanie oszczepem pomogło ci chyba trochę wydorośleć. Może faktycznie porozmawiamy sobie.
- Tak, proszę pana.
- Pytanie o twoje zamiary względem mojej córki mogę sobie darować… Pewnie są niecne, więc wolę nie pytać.- Tero zdębiał. Otworzył usta, by coś powiedzieć, ale nie pozwolił mu Ottesen.- Nie zaprzeczaj, bo sam miałem kiedyś dwadzieścia kilka lat. No… Moje niecne zamiary wpędziły mnie w małżeństwo, dlatego tobie radzę uważać. Żadne małżeństwo nie jest dobre.
Zamilkł na chwilę. Sprawiał wrażenie głęboko pogrążonego we własnych, nieodgadnionych dl nikogo myślach. Ale gdyby Tero miał zgadywać ich treść, postawiłby na pewną ciemnowłosą kobietę. Matkę Tove. Słabo ja pamiętał. Wyjechała z Reniferowa kilkanaście lat temu po rozwodzie z Geirem, zabierając ze sobą ich najstarszego syna, Janove. Nigdy nie wróciła. A Geir został w Finlandii. Z córką, która kochała go nade wszystko, dla której on gotów był na wszystko. Ze znoszeniem dziwnych kolacji włącznie.
- Kiedyś wspomnisz moje słowa., chłopcze…- odezwał się nostalgicznym tonem.- A teraz powiedz mi jedną rzecz… Ty w tym rzucie oszczepem to jak dobry jesteś?
- Wydaje mi się, ze całkiem niezły. Dużo trenuję, wkładam wiele wysiłku w…
- Trele morele, ja się o wyniki pytam. Dlatego przestań czarować ładnymi słówkami. Dobry jesteś?- konkretność tego człowieka potrafiła zabić. Tero nieco ośmielony postanowił uderzyć z grubej rury.
- Mam parę sukcesów na swoim koncie. Trzecie miejsce na ostatniej olimpiadzie na przykład.
- Oj, zacnie.- bardziej się naigrywał, niż chwalił medalowe miejsce.- Pewnie matka jest z ciebie bardzo dumna.
- Tak myślę.- cisnął przez zęby, zastanawiając się, do czego ten stary złośliwiec zmierza.
- Taki grzeczny, ułożony, młody człowiek. Idealny kandydat na zięcia. Moja żona… moja była żona byłaby tobą zachwycona… Nalej mi jeszcze.
- Mowy nie ma! Koniec tego pijaństwa, zapraszam do stołu.- do pokoju wkroczyła Tove, ratując tym samym swego mężczyznę od udręki dalszej rozmowy z „panem tatą”. _________________
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Nadine Moderator

Dołączył: 04 Wrz 2004 Posty: 2043
|
Wysłany: 25.3.2009, 14:38 Temat postu: |
|
|
Nie ma kto pisać.
Niedługo nie tylko Finowela pójdzie w stagnację...
Rzadko już zaglądają na forum. A na Norge to już w ogóle...
Ciekawe  _________________ Od czasu do czasu jestem. Nawet jak nie piszę, tylko czytam
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Google
|
Wysłany: Temat postu: Reklama Google |
|
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ania Maskotka forum

Dołączył: 02 Wrz 2002 Posty: 5406 Skąd: duszą w Helsinkach
|
Wysłany: 21.1.2010, 23:33 Temat postu: |
|
|
Ojej, trochę to trwało, zanim zdołałam przypomnieć sobie, jakie hasło wymyśliła moja 12-letnia główka w 2002 (!) roku
Nie wiem, czy ktokolwiek tu jeszcze zagląda (szczególnie ze "starego" składu), ale ostatnio w ramach poprawiania humoru przed sesją przeczytałam sobie całą Finowelę i muszę Wam powiedzieć, że to jednak najlepszy na świecie lek na wszelkie możliwe smutki. Tyle pięknych wspomnień! Kocham Was wszystkich i dzięki dla tych, którzy kiedykolwiek tu pisali lub czytali  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
madzia1985 Kot na forum

Dołączył: 18 Wrz 2007 Posty: 26 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 26.3.2011, 23:18 Temat postu: |
|
|
Witajcie.
Dawno mnie tu nie było. Przeglądałam dzisiaj stary kalendarz i znalazłam hasło, więc postanowiłam wpaść i zobaczyć, co się dzieje...
Chyba finowela stanęła w miejscu, a szkoda...
Przypomniał mi się mój finowelowy mąż i myślę, że jeszcze coś napiszę |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Nadine Moderator

Dołączył: 04 Wrz 2004 Posty: 2043
|
Wysłany: 27.3.2011, 16:36 Temat postu: |
|
|
Niestety, całe forum popadło w stagnację... _________________ Od czasu do czasu jestem. Nawet jak nie piszę, tylko czytam
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
901
|