 |
Skokinarciarskie.pl Skokinarciarskie.pl
|
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Emu Administrator


Dołączył: 29 Sie 2002 Posty: 9594 Skąd: z Bezgranicza
|
Wysłany: 26.4.2009, 16:18 Temat postu: |
|
|
Fiu fiu, no o tej to chyba prawie nikt nie słyszał... To już Agrykola była niegdyś dla forum sporym zaskoczeniem, a jednak można jeszcze znaleźć w Wawie ludzi, którzy skocznię pamiętają, a nawet z niej skakali (szatniarz w Zachęcie...). Tą skocznią to już mnie potężnie zaskoczyłeś.
Inna sprawa, że ja ciągle mam nadzieję, że Skarpa nie będzie ostatnią skocznią warszawską. Czy na Szczęśliwicach byłoby miejsce - nie mam pewności, ale ciekawe miejsce jest i niedaleko mnie (jakieś 10-15 minut pieszo). Górka jest zwana Górą Trzech Szczytów (bo składa się w zasadzie z trzech połączonych ze sobą górek), a za czasów, gdy chodziłam niedaleko do szkoły, mówiło się na nią (od sąsiadującej z nią ulicy) Monte Kazury; jest prawdopodobnie sztuczna, usypana jakieś 20 lat temu z ziemi pochodzącej z fundamentów tamtejszych bloków. Organizują tam zawody snowboardowe i w kolarstwie górskim, są skocznie akrobatyczne, poręcze i "skrzynie" do różnych ewolucji na nartach czy snowboardzie... Jak mamie powiedziałam, to stwierdziła, że doprawdy mogliby tam pociągnąć choćby jakiś orczyk.
Górka jest na tyle duża, że ma jeszcze kawałki zbocza porośnięte trawą, nie zajęte przez żadną "trasę zjazdową". Gdyby gdzieś tam jakąś skoczeńkę...
Koniecznie daj znać, jak Ci poszło na Bielanach - ja ostatnio byłam na AWF-ie (sprawa petycji o skoki kobiet - widziałam się z p. Pachem z Wisły Zako, który zresztą niegdyś skakał ze Skarpy), ale o skoczni nie miałam pojęcia. I sfinalizujmy wreszcie sprawę zapalenia zniczy pod Skarpą, bo podobno sprawa jest w ratuszu i niedługo skocznia może zakończyć swój żywot...  _________________ I speak of love but you do not see
'Cause words are words and they mean nothing more
With half the mind you laugh at me
'Cause I speak of colors you've never seen before
(Misunderstood)
That's how I feel about ski jumping |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Google
|
Wysłany: Temat postu: Reklama Google |
|
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Andre Tygrys na forum

Dołączył: 02 Gru 2005 Posty: 951 Skąd: z Gdańska
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Emu Administrator


Dołączył: 29 Sie 2002 Posty: 9594 Skąd: z Bezgranicza
|
Wysłany: 15.6.2009, 20:15 Temat postu: |
|
|
Hurra, forum wróciło!!!
Link do artykułu o skoczni nie działa, spróbuję poszukać.
Mam nadzieję, że reszta "ekipy" się zorientuje, że forum wróciło, żebym nie musiała gadać do ściany... 2 maja zobaczyłam, że nie działa, a wtedy akurat wróciłam z majówki, na której zaliczyłam 7 nowych skoczni (w Dusznikach, Machovie i Lubawce). Zwłaszcza Duszniki i największa skocznia w Machovie ciekawe, przy nich skocznia warszawska to "nówka nieśmigana".
Poza tym uwaga! rozmawiałam z pacjentem mamy i okazuje się, że gość skakał ze skoczni i na Agrykoli, i w Lesie Bielańskim! Nie wiem, czy sama bym znalazła - może być trudne - ale jakoś z grubsza mi powiedział, gdzie szukać. Akurat wiosną dwa razy byłam w okolicy lasku (raz przy podpisywaniu petycji o utworzenie kadry dziewczyn, drugi raz na proteście przeciw zapraszaniu arcyhomofoba Camerona - nie mylić z reżyserem - na wykłady w Polsce), ale wtedy jeszcze nie wiedziałam, gdzie szukać, zresztą ostatnio się po prostu bałam tam kręcić. _________________ I speak of love but you do not see
'Cause words are words and they mean nothing more
With half the mind you laugh at me
'Cause I speak of colors you've never seen before
(Misunderstood)
That's how I feel about ski jumping |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Andre Tygrys na forum

Dołączył: 02 Gru 2005 Posty: 951 Skąd: z Gdańska
|
Wysłany: 15.6.2009, 22:10 Temat postu: |
|
|
Witam po przerwie. Dobrze, że forum wróciło, zaczęło mi już go brakować.
A masz Emu jakieś dokładniejsze info na temat tej skoczni w Lesie Bielawskim, rok powstania, wielkość, rekord itd?? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Emu Administrator


Dołączył: 29 Sie 2002 Posty: 9594 Skąd: z Bezgranicza
|
Wysłany: 16.6.2009, 21:08 Temat postu: |
|
|
| Andre napisał: | | A masz Emu jakieś dokładniejsze info na temat tej skoczni w Lesie Bielawskim, rok powstania, wielkość, rekord itd?? |
Bielańskim, nie Bielawskim.
Dane mam bardzo ogólnikowe, ale z grubsza mogę powiedzieć: ok. K-15, więc trochę mniejsza od Agrykoli, prawdopodobnie też późniejsza (nie wiem, czy istniała jeszcze przed wojną). Raczej nie była ważną skocznią, skakali z niej także amatorzy. Typ konstrukcji: w zasadzie naturalna, ale z podsypaną górką na szczycie. Górka mogłaby być nadal zachowana...
Trochę trudno było mi się dogadać, gdzie ta skocznia była, bo pan de C. (ów pacjent) mówił z perspektywy osoby znającej te okolice, z kolei dla mnie północ Warszawy to teren, gdzie rzadko bywam i muszę się kierować nazwami ulic, bo po prostu nie znam charakterystycznych punktów. Kiedy szłam protestować przeciw Cameronowi, wiedziałam, że muszę iść ulicą Dewajtis (nazwa od powieści Rodziewiczówny? - wobec homofobii UKSW wydaje się ironią losu, że ta "tradycjonalistka" najwyraźniej była lesbijką ) - dobra, teraz wiem, gdzie to jest, więc fajnie byłoby wiedzieć, gdzie była skocznia w stosunku do tej ulicy.
Ciekawe, jak poszło kitrakowi, czy coś mu się udało znaleźć... Póki co znalazł pozostałości zeskoku Agrykoli, więc może i w Lesie Bielańskim się udało... Ale tam na pewno trudniej szukać, bo i teren sporo większy, i drzewa tak jakby zasłaniają.
Coś co do skoczni ogólnie: czy Wy zauważyli, że Oli zaktualizował już wszystkie mapki? Kurde blaszka, podziwiam go. Poniekąd pisałam do niego wcześniej z pytaniem, czy nad tym pracuje i propozycją, żeby zostawił dodatkowo starą mapkę skoczni wokół Oslo (uznał to za dobry pomysł i dobrze, że zostawił, bo w końcu są tam skocznie, o których nic nie wiadomo, więc nie są opisane na Archiv). Przy tych nowych mapkach uskoczniowienie Niemiec i Norwegii robi jeszcze większe wrażenie. Tyle że w Niemczech prawie nigdzie poza może kawałkami Saksonii (teoretycznie najgęściej uskoczniowiony land) czy Schwarzwaldu nie ma tak, że skocznia skocznię skocznią pogania. Zaś w Norwegii - owszem, tak gdzieś od Troendelagu ku północy zagęszczenie skoczni zdecydowanie spada (jak się można domyslać - wraz z gęstością zaludnienia), za to to, co się dzieje na południu, to po prostu mózg staje. Norwegia jest dla mnie dość niepojęta i intrygująca - dobra, ojczyzna/matczyzna skoków narciarskich, ale dość szybko skoki upowszechniły się w całej Skandynawii, a specyfika jest choćby taka:
1. Norwegia: zagęszczenie skoczni olbrzymie, Szwecja i Finlandia: zagęszczenie skoczni duże;
2. Norwegia: niewiele skoczni igelitowych, Finlandia: około połowy skoczni ma igelit.
Klimat tego nie tłumaczy - te same szerokości geograficzne w Norwegii powinny mieć wręcz wyższe temperatury ze względu na Golfsztrom. W Finlandii nawet tam, gdzie naprawdę można by skakać na śniegu przez pół roku (Kuusamo, Rovaniemi), igelit jest. Nie wiem, może to wynika pośrednio z tego, że Norwegia ma właśnie tak dużo skoczni, więc 80% norweskich skoczni to skocznie "prowincjonalne"?
(Nawet nie wiecie, jak ja sobie pluję w brodę, że jechałam do Skandynawii tak jeszcze niedoinformowana i nie zaliczyłam skoczni na Kvarnberget, w Sverresborgu, koło Muzeum Muncha itd. ) _________________ I speak of love but you do not see
'Cause words are words and they mean nothing more
With half the mind you laugh at me
'Cause I speak of colors you've never seen before
(Misunderstood)
That's how I feel about ski jumping |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Koleszkowiec Soba Diabełek forum


Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1637 Skąd: Z Nikąd :|
|
Wysłany: 17.6.2009, 22:12 Temat postu: |
|
|
Co to było :| _________________
BENNY BENASSI - HYPNOTICA
LEĆ ADAM! LEĆ!! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Google
|
Wysłany: Temat postu: Reklama Google |
|
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jet Pilot Administrator


Dołączył: 27 Mar 2005 Posty: 744 Skąd: Burkina Faso
|
Wysłany: 18.6.2009, 23:26 Temat postu: |
|
|
Łomatkoboska, trup ożył!
Co do Lasu Bielańskiego, to znalazłem coś takiego: http://strony.aster.pl/kitrak/DSC_0653.JPG
Mógł to być zeskok skoczni, a wyżej faktycznie jakiś dodatkowy nasyp był. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Andre Tygrys na forum

Dołączył: 02 Gru 2005 Posty: 951 Skąd: z Gdańska
|
Wysłany: 20.6.2009, 15:53 Temat postu: |
|
|
Mam dla Was ciekawą informację, a dla mnie jako historyka trójmiejskich skoków jest to informacja bezcenna.
http://www.forum.dawnygdansk.pl/viewtopic.php?t=13&postdays=0&postorder=asc&start=60
Muszę powiedzieć, że oczywiście byłem w tym miejscu i te informacje naprawdę nie są przesadzone. Tam naprawdę dałoby się skoczyć około 80 metrów. Byłaby to druga co do wielkości po Krokwi skocznia w Polsce w tamtym czasie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Emu Administrator


Dołączył: 29 Sie 2002 Posty: 9594 Skąd: z Bezgranicza
|
Wysłany: 20.6.2009, 23:40 Temat postu: |
|
|
Ciekawe, bo to zupełnie nieznana skocznia... jest ogólnie wiadome (przynajmniej dla osób mających cośkolwiek wspólnego ze skcoznioznawstwem), że w Trójmieście były skocznie, ale o tej wcześniej nie słyszałam. Na zdjęciach robi takie lekko strrraszne wrażenie - zwłaszcza tutaj wygląda bardzo stromo, jak jakaś Fallschanze. _________________ I speak of love but you do not see
'Cause words are words and they mean nothing more
With half the mind you laugh at me
'Cause I speak of colors you've never seen before
(Misunderstood)
That's how I feel about ski jumping |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Emu Administrator


Dołączył: 29 Sie 2002 Posty: 9594 Skąd: z Bezgranicza
|
Wysłany: 5.7.2009, 22:53 Temat postu: |
|
|
A tak swoją drogą co Wy na to, żebym napisała wreszcie relację z ostatniej wyprawy skoczniowej?
0. Wyjechałyśmy (tj. mama i ja) 1 maja rano. W okolicach 11 byłyśmy w Dusznikach-Zdroju. Skierowano nas na Jamrozową Polanę, na którą jedzie się trochę pod górę. Jak wiadomo teraz Duszniki to przede wszystkim ośrodek biatlonu. Wzdłuż ośrodka widać długą strzelnicę i nad nią napis "Jamrozowa Polana - cetrum polskiego biathlonu - Duszniki-Zdrój". Moim zdaniem pisownia słowa "biatlon" po polsku przez "th" jest bez sensu, to ten sam rdzeń, co np. w słowie "atleta". Najwyraźniej współcześni Polacy mają tak marne wyczucie prawideł języka, że na wszelki wypadek wolą nie spolszczać.
1. Skocznia jest kawałeczek w bok od ośrodka, z jego terenu spokojnie ją widać - a właściwie głównie szczyt, bo jest już bardzo zarośnięta krzaczorami. Tu chciałam oświadczyć, że w porównaniu z tą skocznią tudzież K-64 w Machovie skocznia warszawska to "nówka nieśmigana". Zaliczyłam bardziej symbolicznie, tj. weszłam jeden ciąg schodów. Oczywiście w większej części po metalowych podporach, na których były schody, a nie po samych schodach, które już "wybyły". Można powiedzieć, że konstrukcja skoczni stała się przezroczysta, wszędzie brakuje desek i widaćschody nad schodami, platformę nad platformą... Fascynująca skoczeńka, taka jakby industrialna.
1.1. Istnieje przejście prawie bezpośrednio między Dusznikami a Machovską Lhotą (w pierwszej chwili skojarzyło mi się z Lhasą, ale najwyraźniej to ten sam rdzeń, co w polskich słowach "ulga" i całym stadzie pokrewnych. "Tem niemniej" nie wiem, co ta "lhota" dokładnie znaczy), ale wolałyśmy się tam nie pakować. Dobrześmy zrobiły, bo wedle później znalezionych informacji przejście jest piesze i sezonowe (ale wtedy już czynne). W każdym razie może to być dobre rozwiązanie dla pieszych skoczniołazów.
1.2. Po czeskiej stronie masakra drogowa - gdzieś w Machovie remont jezdni (a to małe miasteczko, więc nie ma tam 50 ulic), trzeba jechać po jakichś okropnych kocich łbach, do tego ruch wahadłowy.
2. Skocznie w Machovie w maju stanowiły pobojowisko. Nie sądzę, by był to stan trwały, bo przynajmniej w skokach dziecięcych to ważny ośrodek, ale w tym momencie, jeżeli jeszcze dobrze pamiętam, co najwyżej K-19 może być skakalna. Na K-34 brakuje belki, nie ma też bramki ani płaskiego kawałka rozbiegu, więc naprawdę nie sposób skoczyć - no co, wejdziesz jedną nartą, a ona Ci ucieknie, zanim postawisz drugą. K-13 ma fragment torów przysypany ziemią (!!) -nie celowo, wygląda, jakby po prostu ktoś obok kopał i nie pofatygował się, żeby uprzątnąć ziemię. K-6 to obecnie (czy raczej przynajmniej wtedy) kawałek skoczniowo wyprofilowanego terenu - tory i igelit zdjęte, wokół rozkopane, można tylko rozpoznać próg i szczyt skoczni (tak więc uznaję ją za zaliczoną).
Dalej przeszłyśmy na K-64. Znów niesamowita ruina skoczniowa - analogiczna jak w Dusznikach, ale ma bardziej delikatną konstrukcję. Zalecam ostrożność, bo można sobie podrzeć ubranie. Najpierw trzeba kawałek odchylić metalową kratę ze starczącymi prętami i wślizgnąć się za nią. Potem przedrzeć się przez krzaki przerastające schody. Wyżej już jest luźniej i właściwie ten jeden ciąg schodów to większa część wysokości wieży, bo skocznia ma bardzo długi pierwszy ciąg schodów (a wieża ogólnie nie jest zbyt wielka, rozbieg przebiega nie tak wysoko nad podłożem).
2.1. Żeby wyjechać na główną drogę, niestety znów musiałyśmy jechać przez ten kawałek z ruchem wahadłowym. GPS oczywiście głupiał, więc nie dało się tutaj nim wspomagać.
3. Skocznia w Lubawce oczywiście taką ruiną nie jest, ale też nie wygląda na czynną (a jeszcze parę lat temu była skakana). Moje duże zastrzeżenie: brak schodów!!! No co za barbarzyńca tak buduje skocznie?! Wyżej trzeba uważać, bo na ścieżkach jest dużo kamieni i przy nieostroźnym skoku mogą się obsunąć - to nie takie kamienie, żeby spowodować lawinę, ale za to sam(a) skoczniołaz(ica) ryzykuje kontuzją.
Jest dla mnie zagadką, jak sędziowie wchodzili na wieżę.
Ogólnie Lubawka jest dobrze oznaczona, tj. są drogowskazy na skocznię. Brawo.
3.1. W Karpaczu dzikie tłumy, korki, ledwo się dało przjechać, w końcu mama, nie będąc w stanie dotrzeć do pensjonatu, poddała się i wzięła droższy nocleg w hotelu (masakra - caluteńka łazienka w lustrach, a ja naprawdę nie mam żadnej ochoty widzieć siebie nieubranej).
Rano, w drodze do Wangu (poddali się stonce, tj. przewodnik jest obecnie mechaniczny - stonka wchodzi do kościoła, to z głóśników puszcza się wykład o jego historii i architekturze), zajrzałyśmy na Karpatkę. Całe podwórko zastawione samochodami, nie szło zrobić zdjęcia bez nich. A w lutym 2005 (kombi) zrobiłam takie ładne zdjęcie Karpatki widzianej od strony podwórka domu, za krótym stoi...
3.2. Jeszcze byłyśmy w Rudawskim Parku Krajobrazowym, w którym chyba wspominałam. Skądinąd polecam, Kolorowe Jeziorka naprawdę robią wrażenie. Zresztą zarząd najwyraźniej nie zna "stanu inwentarza" - twierdzą, że Żółte Jeziorko wyschło, a na samym początku jest coś brunatnozółtego, co naprawdę nie ma połaczenia z Purpurowym Jeziorkiem.
3.3. A po powrocie do domu chciałam napisać relację i odkryłam, że forum nie działa...  _________________ I speak of love but you do not see
'Cause words are words and they mean nothing more
With half the mind you laugh at me
'Cause I speak of colors you've never seen before
(Misunderstood)
That's how I feel about ski jumping |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Andre Tygrys na forum

Dołączył: 02 Gru 2005 Posty: 951 Skąd: z Gdańska
|
Wysłany: 6.7.2009, 21:32 Temat postu: |
|
|
| Masz może jakieś aktualne zdjęcie skoczni w Lubawce? Ciekaw jestem jak wygląda to cudo... Swoją drogą bardzo szkoda, że tak a nie inaczej toczą się lody tej bądź co bądź zasłużonej dla tego regionu skoczni z długą historią. Tyle środków włożono w jej przebudowę tylko po to, by rozegrać tam OOM i Puchar Burmistrza Lubawki... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Google
|
Wysłany: Temat postu: Reklama Google |
|
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Emu Administrator


Dołączył: 29 Sie 2002 Posty: 9594 Skąd: z Bezgranicza
|
Wysłany: 8.7.2009, 09:18 Temat postu: |
|
|
| Andre napisał: | | Tyle środków włożono w jej przebudowę tylko po to, by rozegrać tam OOM i Puchar Burmistrza Lubawki... |
A czy to nie jest w sumie podobne, jak w przypadku Karpatki? Dowiedziałam się o jej istnieniu jeszcze jako młoda skoczniołazica (a teraz jestem stara i zgrzybiała ), ok. 2002 r. Wtedy uchodziła już za prawie-ruinę, a w każdym razie skocznię porzuconą. Zaliczyłam ją we wrześniu 2003 r. i wtedy też odkryłam, że najwyraźniej skocznia jest przygotowywana do reaktywacji, bo przechodziła właśnie wymianę desek na rozbiegu - rozbieg składał się z ogólnej konstrukcji i schodów, ale deski były zdjęte. Zimą przeczytałam, że faktycznie mają tam być jakieś większe zawody dziecięce. I co? I od tego czasu na Karpatce nie działo się bodaj NIC. Drugi raz byłam w Karpaczu na początku 2005 r. (kombi). Skoro skocznia była remontowana w 2003, to w 2005 powinna jeszcze być całkowicie skakalna, porządna skocznia treningowa, nie? Otóż po stanie śniegu na najeździe można było jednoznacznie stwierdzić, że skocznia skakana nie jest, używają jej tylko dzieci zjeżdżające na listku czy innych sankach (spod progu) albo na dupie (a to nawet po rozbiegu, bo zwały śniegu zapobiegały dotoczeniu się aż do krawędzi progu).
Oczywiście Lubawka to większe marnotrawstwo, bo i skocznia większa... Ale PZN zdaje się zakładać, że polskie skoki = Wisła, Szczyrk i Zako. Zagórz ma problem z dofinansowaniem, skocznie w Goleszowie ledwo stoją i powinny być zamknięte, jak z Gilowicami, nie wiem, natomiast inne ośrodki praktycznie nie istnieją. A to, co jest, też nie jest w doskonałym stanie... We Wiśle skocznie w Centrum i Łabajowie wymagają pilnego remontu, w Szczyrku najwyraźniej zrezygnowali z rozbudowy nowego Skalitego i będą tłuc Biłą, dopóki tam nie dojdzie do nieszczęścia... Moim zdaniem żeby uratować polskie skoki, potrzeba trzech rzeczy:
- jakiejś nowej małyszomanii, ogólnie przypływu popularności skoków - tu liczę na Klimka. Sama angażować się w manię na punkcie zawodnika nie zamierzam, ale zdaję sobie sprawę, że bez niej zainteresowanie z roku na rok słabnie.
- przyzwoitej koniunktury gospodarczej,
- i PILNEJ WYMIANY ZARZĄDU PZN-U. Bo ci panowie, którzy tam siedzą, to szkodniki. _________________ I speak of love but you do not see
'Cause words are words and they mean nothing more
With half the mind you laugh at me
'Cause I speak of colors you've never seen before
(Misunderstood)
That's how I feel about ski jumping |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Emu Administrator


Dołączył: 29 Sie 2002 Posty: 9594 Skąd: z Bezgranicza
|
Wysłany: 16.8.2009, 11:39 Temat postu: |
|
|
Nikt nie odpisuje, chyba założę osobny wątek o tym, jak uratować skoki w Polce. A na razie najnowsze wrażenia ze skoczni warszawskiej.
Otóż tym razem przejechałam się inną trasą, tak, żeby dojechać na dół skoczni. Okazało się, że droga od Toru Stegny do osiedla pod skocznią jest dużo trudniejsza niż sądziłam. Morze roślinności ze ścieżką pośrodku - oczywiście ścieżką wydeptaną i wyjeżdżoną, a nie jakąś utwardzoną. Jazda tą trasą jest dość ryzykowna (można się przewrócić albo wjechać w kałużę), lepiej prowadzić rower. Co o tym sądzę, może na koniec... Dotarłam do apartamentowca pod skocznią, który jest samowolą budowlaną i w sumie miło mi się gadało ze strażnikiem (rocznik '48 - kurde, dlaczego program to przerabia na buźkę; bądź co bądź połączenie 8 + nawias też jest używane, więc nie powinno być "kodem" buźki); odkryłam, że mamy pewne wspólne zainteresowanie, mianowicie astronomię. Ale najpierw tylko moment odpoczęłam w holu, przypięłam rower i poszłam szukać dziury w ogrodzeniu skoczni, żeby wejść od dołu na jej teren i zrobić jeszcze jakieś zdjęcia progu i wieży sędziowskiej.
Potrzymam Was w napięciu i napiszę najpierw, że naprawdę niełatwo coś tam znaleźć. Po prostu trudno zgadnąć, które z ogrodzeń należy do skoczni, bo od dołu skoczni nie widać.
W końcu znalazłam. Nie jest to "dziura" tak, jak ją sobie wyobrażacie - przez dziurę to można wejść we Wiśle czy na Slavii. Tam brakuje całego jednego segmentu ogrodzenia, w tym miejscu jest tylko podmurówka. Ale nie odważyłam się wejść. Za ogrodzeniem jest po prostu gąszcz, cień, drzewa wszystko zasłaniają. Porównałam to z własnymi zdjęciami, na których widać dół skoczni (z łażenia po skoczni w 2001 r. i jej pełnego zaliczenia w 2005) i jest to dla mnie zagadkowe - jeżeli ma tam być jakiś gąszcz, to tylko po bokach wybiegu, ze zdjęć wynika, że powinien być naprawdę krótki, zaraz powinno się wyjść na wybieg jako taki. W każdym razie bałam się wejść. Coś zdawało się aż huczeć wśród drzew - może to wiatr, może mój strach. Ale najbardziej się bałam nie jakichś duchów, które tam na pewno, uuuuu, straszą, tylko czegoś bardziej realnego i bardziej przerażającego - taki gąszcz, niby w środku miasta, a jednak na terenie spokojnym, cichym i w pewnym sensie odludnym (cały czas mówimy o osiedlu POD skocznią, dość jednak odizolowanym - od ulicy daleko, od osiedla ZA skocznią oddziela je park), to wymarzone miejsce do czatowania dla zboczeńców. W czwartek w Klubie Filmowym LGBT oglądałam film "Get Real" - bohater (lat 16) zakochuje się w chłopaku, chłopak jest sportowcem, podziwianym przez kolegów, i panicznie się boi, żeby nikt się nie dowiedział, że jest gejem - ostatecznie główny bohater ujawnia się przed całą szkołą, odbierając nagrodę za artykuł, natomiast jego chłopak okazuje się tchórzem. W każdym razie jest tam scena, jak umawiają się na randkę i nie bardzo mają gdzie się spotkać - rodzice w domu, w razie czego niedobrze byłoby zostać przyłapanym w niedwuznacznej sytuacji - ostatecznie idą do parku i kończy się to tak, że siedzą sobie przytuleni, nagle słyszą jakieś głosy, rozdzielają się i głowny bohater, uciekając przed "urzędującymi" tam zboczeńcami, wpada na policjanta, zostaje przez niego odstawiony do domu, i, niegotów jeszcze się ujawnić, musi kręcić co do tego, co robił w parku. Teraz pod tą skocznią stanęło mi to przed oczami - tam wprawdzie wieczór, tutaj biały dzień, ale też zupełny gąszcz, pod drzewami w sumie ciemno, tak gęsto zarastają teren. Odrobinę się żaliłam strażnikowi, że kobiety zawsze mają pod górkę; pocieszył mnie, że zapewne mężczyzna w takim miejscu też mógłby łatwo zostać napadnięty.
Ogólnie chciałabym się tam jeszcze wybrać, ale tylko i wyłącznie w towarzystwie, w grupie co najmniej trzyosobowej.
Dodam, że widać tam nieco śmieci, butelek, więc z całą pewnością co najmniej zdarza się, że ktoś tam bywa. Nawet jeżeli noga zboczeńca nigdy tam nie postała, lepiej się nie narażać; mam jedno życie, a gdyby spotkała mnie tak straszliwa krzywda, doprawdy nie miałabym już ochoty żyć.
Na koniec jeszcze uwaga bardziej ogólna co do tego miejsca i otoczenia. Jak wspomniałam, ścieżka po prostu jak przez pola (dokładnie tak wygląda; gdyby nie widok bloków w oddali, zupełnie nie miałoby się poczucia, że jest się w środku miasta), dookoła zresztą ogródki działkowe, potem właśnie to osiedle - parę apartamentowców i domki jednorodzinne, też bardziej jak pod miastem). Czytałam zresztą niedawno artykuł o problemie działek* w mieście, o lobby działkowców i o tym, czy nie należałoby przenieść ogródków działkowych na obrzeża miast. Tutaj - poza działkami tereny, które po prostu sobie zarastają. Skocznia, którą kocham, a jednak teraz zdałam sobie sprawę, że tak wegetując, skocznia - czy raczej teren jej wybiegu - może wręcz stanowić zagrożenie. Kawał "pól", przylegających do ogróków działkowych, ale nie będących ich częścią, po prostu nie służących niczemu poza utrudnieniem komunikacji. Wiem, że przed wojną tu się kończyło miasto, potem Warszawa została niemal doszczętnie zniszczona i poza centrum rozwijała się nieco chaotycznie. Ale zadziwia mnie obecność takich terenów w środku miasta. Nie jestem za tym, żeby każdy skrawek ziemi oddawać deweloperom (patrz wiosenne spory o plan Pola Mokotowskiego, zresztą jednego z moich ukochanych miejsc w tym mieście), nie jestem za tym, żeby zieleń w mieście ograniczać do trawników - zieleń w mieście jest bardzo ważna, ale powinna to być zieleń "uporządkowana". Właśnie jakieś parki, a nie dzikie, zaniedbane tereny, które mogą naprawdę stwarzać zagrożenie. Istnieje pojęcie "secure by design" - budowania osiedli tak, by nie trzeba było ich grodzić (tu jestem przeciw i czuję, że sama czułabym się na takim osiedlu jak w więzieniu), by sama ich struktura odstraszała potencjalnych przestępców - tereny dobrze oświetlone, pozbawione zaułków, zakamarków, widoczne z okien. W sumie za bardzo się tego w Polsce nie wprowadza, ale w każdym razie jednocześnie trwają sobie takie mało bezpieczne tereny, z powodu zarośnięcia zwykłymi chwastami mające też zresztą nikłą wartość przyrodniczą...
* Na koniec anegdotka, którą mi opowiadał kolega. Mieli raz na studiach kolokwium i w końcu ktoś pyta, kiedy prowadzący odda testy. Na co prowadzący, że będzie je sprawdzał NA DZIAŁCE. Tu - tyle że już w otoczeniu samych kolegów i koleżanek - komuś z grupy się to słowo skojarzyło i zasugerował innym, na jakiej działce profesor będzie sprawdzał - tu dla okazania tego podsuwa się rękę pod nos i pociąga nosem, jakby się wciągało "kreskę" kokainy.
W rezultacie już nie mogę użyć słowa "działka", żeby mi się nie przypomniała ta anegdota... _________________ I speak of love but you do not see
'Cause words are words and they mean nothing more
With half the mind you laugh at me
'Cause I speak of colors you've never seen before
(Misunderstood)
That's how I feel about ski jumping |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Andre Tygrys na forum

Dołączył: 02 Gru 2005 Posty: 951 Skąd: z Gdańska
|
Wysłany: 26.8.2009, 16:58 Temat postu: |
|
|
| Pytanie do Walthera, który ostatnio z aparatem odwiedził skocznie na Podhalu. Jak prezentuje się obecnie skocznia w Chochołowie i czy daloby sie stosunkowo niedużym nakładem sił i środków doprowadzić ją do stanu używalności? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Emu Administrator


Dołączył: 29 Sie 2002 Posty: 9594 Skąd: z Bezgranicza
|
Wysłany: 27.8.2009, 09:48 Temat postu: |
|
|
No właśnie, na Archiv poszła parę dni temu aktualizacja: Oli dodał Gołdap i zaktualizował Bukowinę i Chochołów. Jeżeli chodzi o Bukowinę, cieszę się, że ta skocznia nadal stoi i chciałabym ją wreszcie zaliczyć (inna sprawa, że teraz strach jechać na Podhale - w Zaku dzikie tłumy, chleba brakuje!!! po 15 sekundach na Giewoncie trzeba wpuścić następnych!! stonka!!!!!!). Natomiast skocznia w Chochołowie marnie mi wygląda. Sama byłam na niej dwa razy, w 2005 i 2006 r.; teraz wygląda dużo gorzej. Ale oczywiście deski to nie jest największy problem, gdyby skocznia miała być reaktywowana, i tak zapewne dla bezpieczeństwa profilaktycznie zdjętoby wszystkie stare deski i położono nowe. Ważniejsze jest to, w jakim stanie jest sama konstrukcja.
Tym niemniej ta skocznia ma jeszcze inne problemy:
1. Skoro jest od co najmniej 10 lat nieczynna, można zasadnie przyjmować, że ma przestarzały profil.
2. Bardzo krótki próg. Zdecydowanie.
3. Jak wiadomo były spory o udostępnienie terenu, które skończyły się tak, że właściciel przegrodził zeskok, żeby nikt mu tam nie skakał. Żeby móc reaktywować skocznię, trzeba się z nim dogadać. (Najwyraźniej tego rodzaju złośliwe stawianie się to podhalańska specjalność - patrz sprawa tras narciarskich na Gubałówce. I jeszcze są przygłupy, które chcą budować trasy wysoko w Tatrach... Inna sprawa, że moim zdaniem jednak ochrona środowiska ma pierwszeństwo przed sportem - Tatry to nie Alpy, trudniej tu o koegzystencję sportu i turystyki z przyrodą - ale też skoro nie potrafią sobie poradzić z trasami na Gubałówce i kwestią wspólnych karnetów na całe Zako i okolice, to co oni chcą robić na górze? Skończy się tak, że ktoś na złość rozbierze Giewont.
Podrzucam jeszcze link do artykułu o pomyśle budowy wielkiego tunelu w Tatrach, zresztą po góralsku. )
4. I na koniec: niezbyt korzystne położenie. Ono jest absolutnie ciekawe dla mnie jako skoczniołazicy - no kurczę, wiadomo, jak fascynująca jest różnorodność skoczni - ale dla skakajców i ogólnie dla kwestii organizacji zawodów to mało wygodne, że skocznia leży tuż przy jezdni. Acz w sumie nie wiem, jak tam jest z dojściem od dołu - obecnie zapewne nie ma wcale z powodu wspomnianego w punkcie 3. , ale to by można zorganizować... _________________ I speak of love but you do not see
'Cause words are words and they mean nothing more
With half the mind you laugh at me
'Cause I speak of colors you've never seen before
(Misunderstood)
That's how I feel about ski jumping |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Walther W. Moderator


Dołączył: 20 Kwi 2004 Posty: 1093 Skąd: z Łodzi
|
Wysłany: 27.8.2009, 23:52 Temat postu: |
|
|
| Cytat: | | Pytanie do Walthera, który ostatnio z aparatem odwiedził skocznie na Podhalu. Jak prezentuje się obecnie skocznia w Chochołowie i czy daloby sie stosunkowo niedużym nakładem sił i środków doprowadzić ją do stanu używalności? |
Na Podhalu byłem równo rok temu, a ostatnio byłem w Gołdapi właśnie
Skocznia w Chochołowie wyglądała wówczas na gotową do szybkiego przywrócenia skakalności. Wszedłem na nią bez problemu i daleko jej było do takiej, co to by chciała się zawalić. Ale o jej głównym problemie napisała Emu. Jej zeskok się kończy na podwórku. Było nawet otwarte, ale nie chciałem się facetowi włamywać, a nie miałem czasu żeby się prosić o pozwolenie na wejście. No i oczywiście sprawa starego profilu, ale to już by nie był taki problem, jeśli byłaby wola renowacji.
| Cytat: | | Jeżeli chodzi o Bukowinę, cieszę się, że ta skocznia nadal stoi i chciałabym ją wreszcie zaliczyć |
Gdy tam byłem, obok budowano Termę. Nie wiem, czy przez te kaszalotowate budynki uciechy dla miastowych skocznia nie jest przypadkiem ogrodzona (może nie). Pomijając już tę budowę obok, to byłem pod ogromnym wrażeniem położenia skoczni. Przepiękne miejsce. Niestety, obiekt w fatalnym stanie, ale na górę wszedłem. Sama wieża bardzo solidna, ale rozbieg jest w połowie przerwany...
W ogóle te nieczynne podhalańskie skocznie były budowane bardzo podobnie. Konstrukcje ich wież są niemal identyczne, albo tak mi się wydaje. A w Poroninie też wszedłem na górę, ale nie na samą, bo tam są takie dziury, że można spaść, jeśli się nie jest gimnastykiem, albo czymś podobnym  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Koleszkowiec Soba Diabełek forum


Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1637 Skąd: Z Nikąd :|
|
Wysłany: 3.9.2009, 23:18 Temat postu: |
|
|
Widzę forum idze pełną parą... _________________
BENNY BENASSI - HYPNOTICA
LEĆ ADAM! LEĆ!! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Koleszkowiec Soba Diabełek forum


Dołączył: 02 Sty 2007 Posty: 1637 Skąd: Z Nikąd :|
|
Wysłany: 5.12.2009, 15:51 Temat postu: |
|
|
No i Koniec tego forum. Byłem stałym bywalcem mocno z nim związanych jak tak jeszcze paru innych... SZKODA. _________________
BENNY BENASSI - HYPNOTICA
LEĆ ADAM! LEĆ!! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
spiderman Moderator


Dołączył: 11 Lip 2005 Posty: 4176 Skąd: Katowice
|
Wysłany: 6.12.2009, 01:05 Temat postu: |
|
|
| Tak źle jeszcze nigdy nie było, mimo że forum w tym kształcie już jakiś czas funkcjonuje. Na stronie widać zmiany, ale o forum nikt nie zadba. Koniec? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Julka Tygrys na forum

Dołączył: 31 Lip 2006 Posty: 842 Skąd: P-ce/G-ce
|
Wysłany: 6.12.2009, 21:32 Temat postu: |
|
|
Rzeczywiście na forum pustki. Szkoda, bo też z wielką chęcią tutaj zawsze zaglądałam. _________________ \ i /
>> Nigdy nie można stchórzyć, gdy widzi się już granicę własnych marzeń << |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
901
|