 |
Skokinarciarskie.pl Skokinarciarskie.pl
|
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Emu Administrator


Dołączył: 29 Sie 2002 Posty: 9594 Skąd: z Bezgranicza
|
Wysłany: 3.3.2010, 20:03 Temat postu: |
|
|
| kitrak napisał: | To samo w Harrachovie, natknąłem się na znak "Zákaz vstupu", oczywiście skoczni nikt nie pilnował, bez problemu można wejść na wieżę mamuta.  |
Oj, to jest akurat reguła. Większość skoczni ma jakieś tabliczki z zakazami wstępu, również większość nie jest stale strzeżona, nie ma trudności z wejściem. Co ciekawsze przykłady:
- Johanngeorgenstadt: na furtce, przez którą wchodzi się na teren lodowiska (wówczas wybetonowany placyk pod lasem, bo to było lato) oraz Schanzen am Eisstadion, wisi tabliczka z napisem "Betreten der Schanzenanlagen verboten"*. Furtka oczywiście niezamknięta, sfotografowałam ten szczególik. W sumie nic nadzwyczajnego, jak piszę - większość skoczni jest "wyposażona" w formalne zakazy wstępu, ale w szczególne utrudnienia wstępu nie, jednak wtedy mnie trochę rozbawiło, myślałam sobie: może na Niemca to działa, my Polki (i Polacy) mamy jak wiadomo anarchistyczną mentalność i zakaz wstępu tylko nas pobudza do złamania go...
- Spitzkunnersdorf: co najmniej dwie (zresztą nieco ozdobne) tabliczki z zakazem wstępu, w tym jedna przy wieży. Do tego na dole nietrudno spotkać tubylców związanych jakoś z klubem, którzy siedzą, piją piwo, gadają, oglądają skakajców, jeśli właśnie jest trening... Było widać, że fotografuję te tabliczki, więc musiało być wiadomo, że je widziałam. I co? Klub mało się przejmuje własnymi zakazami wstępu, bo kiedy weszłam na K-30, bili mi brawo** i ktoś zawołał "A teraz niech pani skoczy!" (może bili mi brawo jako pierwszej, która odważyła się tak nonszalancko złamać zakaz wstępu? Ach ta polska mentalność ).
- Liberec: po pierwsze zakaz wstępu wewnętrznie sprzeczny ("Vstup zakazan! Na vlastni nebezpeči" - no to albo zakazan, albo na vlastni nebezpeči...). Po drugie stopień pilnowania skoczni bardzo się waha w zależności od tego, kiedy to się dzieje i kto wchodzi. 2005, PŚ w kombi: Malinka i ja miałyśmy akredytacje, ale nie na skocznię - bez problemu wpuścili nas na wyciąg. 2008, Letni COC kobiet: akredytacji nie miałam i nijak nie chcieli wpuścić, strasznie surowi. Grudzień 2009, brak imprezy sportowej: żywej duszy nie obchodziło, że ja se włażę na skocznię (nadrabiałam wtedy "zaległą" K-90); nawet skoczniowy, któremu na schodach powiedziałam "Dobry den", w ogóle nie pytał, co ja tam robię.
Predazzo różni się od tych przykładów o tyle, że tam mi wprost mówiono, że nie, nie ma mowy, nie wolno wchodzić, a potem się okazało, że tak naprawdę nikt tych skoczni nie pilnuje.
*Bardzo dosłownie i mało elegancką polszczyzną: "Wstęp na obiekty skoczniowe wzbroniony". Sformułowanie moim zdaniem gramatycznie ciut bez sensu: Schanzenanlage to to, co my nazywamy właśnie obiektem albo kompleksem skoczni - więc nie tylko sama skocznia, ale i cała jej "obudowa", dlatego też niemal zawsze używa się słowa "Schanzenanlage" w odniesieniu do całego "zestawu" skoczni w danym miejscu (np. Średnia Krokiew + Mała Krokiew + Maleńka Krokiew + wyciąg itd.). Tu wyjątek i moim zdaniem bez sensu: para skoczni to jak najbardziej eine Schanzenanlage, a tu liczba mnoga, jakby słowo oznaczało jedną skocznię.
**Komentarz mojej koleżanki z genderów, Rity, podczas oglądania "Pamiętnika Skoczniołazicy 2" i słuchania tej historii, mający niejako pokazywać, co mógł sobie myśleć tubylec (by zrozumieć, o co chodzi, pomyślcie, w jakim stanie była wtedy ta skocznia): "No, jeszcze podskocz... Ale będzie fajny widok " . _________________ I speak of love but you do not see
'Cause words are words and they mean nothing more
With half the mind you laugh at me
'Cause I speak of colors you've never seen before
(Misunderstood)
That's how I feel about ski jumping |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Google
|
Wysłany: Temat postu: Reklama Google |
|
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Nadine Moderator

Dołączył: 04 Wrz 2004 Posty: 2043
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Emu Administrator


Dołączył: 29 Sie 2002 Posty: 9594 Skąd: z Bezgranicza
|
Wysłany: 3.4.2010, 19:01 Temat postu: |
|
|
Gdyby Polska postanowiła budować mamuta, byłabym wściekła na wiadomą odpowiedzialną za to instytucję. Małych skoczni brakuje, a oni jadą na całego - skocznia normalna (choć owszem, Skalite jest też ważną skocznią treningową i zasługiwało na wymianę), z małymi się guzdrzą, skocznia duża... gdyby jeszcze postanowili dorzucić do tego mamuta, byłaby to doprawdy arogancja wobec tego całego zaplecza, które nie ma na czym skakać. Dobrze, że to tylko prima aprilis.
A swoją drogą mam zaliczone cztery mamuty (Vikersund, Harrachov, Planica, Oberstdorf)... kiedy zastanawiam się, jaki "komplet" można by "zebrać" (np. do "wszystkich czynnych skoczni w Czechach" brakuje mi tylko Noveho Mesta na Morave), stwierdzam, że niewątpliwie najmniej mi brakuje do kompletu mamutów.
Ale gdybym miała zaliczyć w tym roku Bad Mitterndorf, niedługo znów mi będzie brakowało, bo zaczną budować Aavasaksę.  _________________ I speak of love but you do not see
'Cause words are words and they mean nothing more
With half the mind you laugh at me
'Cause I speak of colors you've never seen before
(Misunderstood)
That's how I feel about ski jumping |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jet Pilot Administrator


Dołączył: 27 Mar 2005 Posty: 744 Skąd: Burkina Faso
|
Wysłany: 4.4.2010, 17:55 Temat postu: |
|
|
Pamiętaj jeszcze o Ironwood.
A ja mam zamiar w przyszłym roku pojechać do Planicy, zobaczymy, co z tego wyjdzie. Swoją drogą - widzieliście nową Midtstuen? Istne cudo!
http://i44.tinypic.com/22gnlc.jpg |
|
| Powrót do góry |
|
 |
spiderman Moderator


Dołączył: 11 Lip 2005 Posty: 4176 Skąd: Katowice
|
Wysłany: 5.4.2010, 14:51 Temat postu: |
|
|
| Ironwood chyba mamutem nie jest, przecież nie kwalifikuje się do tej kategorii patrząc na obecnie obowiązujący podział skoczni. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Emu Administrator


Dołączył: 29 Sie 2002 Posty: 9594 Skąd: z Bezgranicza
|
Wysłany: 15.4.2010, 13:59 Temat postu: |
|
|
A ja jeszcze dodam co do mamutów i zaliczania ich "kompletu": jeśli zaliczę Bad Mitterndorf, to i tak niedługo znów będzie mi brakować do "kompletu", bo zmieniają przepisy i kilka mamutów czeka na przebudowę, Oli w "Im Visier" nazwał to ładnie "wyścigiem zbrojeń skoczni mamucich". W takim razie stanowczo muszę się wybrać do B. Mitterndorf - zapewne po przebudowie skocznia będzie miała wieżę. Choć zawsze uważam, że skocznie z wieżą są wizualnie ciekawsze, niż skocznie naturalne, to jednak największa na świecie skocznia naturalna to nie byle co, co stanowczo trzeba zaliczyć, zanim przez przebudowę sceduje ten tytuł na dużo mniejszą skocznię... Zresztą mamut w B. Mitterndorf jest dużo ciekawszy, niż przeciętna skocznia naturalna - on ma "wieżę", tylko nie startową, a "poczekalnianą", sam początek rozbiegu "pozostaje"* na szczycie góry.
Swoją drogą robi na mnie nieco żałosne wrażenie, kiedy media piszą, że w związku ze zmianą przepisów oczywiście MAŁYSZ będzie mógł skoczyć 250 m. Nie wyobrażam sobie, żeby przebudowa mamuta była możliwa w ciągu jednego sezonu, nie sądzę też, żeby którąś przebudowę mieli zacząć w tym roku (najpierw trzeba wybrać projekt, rozpisać przetarg na wykonanie... - chyba, że np. w Vikersund projekt już od dawna czeka na zmianę przepisów) - pierwszy "megamamut" raczej nie będzie gotowy szybciej niż za jakieś 3 lata, a wtedy Motyl raczej już nie będzie skakał.
(Zresztą z tegoż powodu mnie już raczej się nie pokryje "numer" i punkt K skoczni - choćby te mamuty miały mieć 250 m jako punkt K - czego i tak mieć nie będą - do tego czasu na pewno zaliczę więcej. Ale - jak już nie raz pisałam - raz już mi się pokryło, moją 70. skocznią była K-70.)
Tak więc myślę o jakiejś wycieczce skoczniowej do Austrii. Może ktoś by sę skusił na wspólny wyjazd? Gdybym Ci ja miała teleport, mogłabym teraz zaraz "skoczyć" na skocznie, ale niestety mam do dyspozycji tylko pociągi, które są drogie albo samochody, którymi niezbyt umiem się posługiwać**.
*Oczywiście chodzi mi o to, że skoro sam rozbieg jest w całości na zboczu, a wieża nie obejmuje zasadniczej konstrukcji skoczni, tylko "dodatek", jakim jest poczekalnia, nadal można uważać Kulm za skocznię naturalną. Ale dałam "pozostaje" w cudzysłowie, bo sami/e rozumiecie - zaraz pojawia się niemal wizja chodzącej skoczni.
Co jak co, ale to, że "skocznia się nie rusza!", jest jej dużą zaletą choćby przy robieniu zdjęć - fotografia skoczniowa to pikuś w porównaniu z typową fotografią sportową. Ale robiłam też zdjęcia skocząt w akcji na skoczni i nawet udało mi się "złapać" takie dziecię w "locie" na K-8.
**Nie no, gdybym poćwiczyła, zapewne byłabym w stanie pojechać np. do sklepu czy "nawet"! do innej dzielnicy. Ale nie wyobrażam sobie jazdy do Austrii, chyba żebym miała jechać parę dni i z prędkością 40 km/h. Niestety, tej zdolności Bozia mi poskąpiła i nie wiem, czy zdołam się tego kiedykolwiek nauczyć.
Akurat miałam zlecenie, dostałam nowe i to duże, w kolejce następne, więc w tej chwili moja sytuacja finansowa wygląda lepiej... ale mama mi grozi, że póki nie będę miała stałej pracy, nie będzie mnie uczyć przypominania sobie obsługi samochodu. To nie, łaski bez, skoro jej zdaniem tylko posiadacze stałego etatu mają prawo choćby patrzeć na samochody.
Zresztą, jak ja bym się z tym czuła, skoro tak się wyzłośliwiam na "samochodziarzy"... Ale jednak nie każdy kierowca to samochodziarz; mama jest kierowczynią, ale nie samochodziarą, bo nie uważa, że miasto jest jej (jako posiadaczki samochodu, nie jako osoby) własnością. Samochodziarze to właśnie takie buce w autach, które parkują na chodnikach, trawnikach, Starym Mieście, zastawiają przejazdy i (cytuję) "najchętniej wjechaliby samochodem do Katedry Wawelskiej albo na Giewont, gdyby nie było to zabronione lub niemożliwe".
Jak zwykle się dość przesadnie rozpisałam... _________________ I speak of love but you do not see
'Cause words are words and they mean nothing more
With half the mind you laugh at me
'Cause I speak of colors you've never seen before
(Misunderstood)
That's how I feel about ski jumping |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Google
|
Wysłany: Temat postu: Reklama Google |
|
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
spiderman Moderator


Dołączył: 11 Lip 2005 Posty: 4176 Skąd: Katowice
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Emu Administrator


Dołączył: 29 Sie 2002 Posty: 9594 Skąd: z Bezgranicza
|
Wysłany: 24.6.2010, 23:00 Temat postu: |
|
|
Przede wszystkim cieszy mnie, że odbudowa skoczni wreszcie ruszyła. Pierwsze (prawie) nowe małe skocznie od czasu Gilowic... Wiem, że n razy to pisałam, ale podoba mi się "aparatczykowski" ton mojej opinii o traktowaniu Bystrej przez PZN: to robiło wrażenie, jakby PZN starał się ukarać ich za to, że ośmielili się bez porozumienia z centralą osiągnąć wysoki poziom.
Zresztą wiadomo, małe skocznie są ogromnie ważne (no właśnie, skoro buduje się rzeczy typu Malinka czy nowe Skalite - zresztą ta druga przebudowa rzeczywiście była bardzo potrzebna - powinno się budować kilka razy tyle małych skoczni. I to małych, a takich niekoniecznie dużych jak prawie wszędzie poza Zagórzem i skoczniami amatorskimi), ale czekam też na K-60. W projekcie akurat ta skocznia wyglądała na bardzo piękną; miejmy nadzieję, że na szansę jej zbudowania nie będą czekali drugie tyle...
A propos budów i remontów skoczni... czy ktoś wie może, jak tam K-40 w Szczyrku, tj. na ile gotowa? Dobrze, że ten kompleks wreszcie będzie ukończony. Oczywiście teraz Szczyrk nie powinien spocząc na laurach, tylko wyremontować/przebudować Antosia, który zgodnie z polską tradycją jest za duży, a poza tym jak wiadomo ma igelit w rozpaczliwym stanie... _________________ I speak of love but you do not see
'Cause words are words and they mean nothing more
With half the mind you laugh at me
'Cause I speak of colors you've never seen before
(Misunderstood)
That's how I feel about ski jumping |
|
| Powrót do góry |
|
 |
spiderman Moderator


Dołączył: 11 Lip 2005 Posty: 4176 Skąd: Katowice
|
Wysłany: 25.6.2010, 23:09 Temat postu: |
|
|
| Na najnowszych zdjęciach z Antosia igelit wygląda jakoś tak inaczej, czyżby został wymieniony na inny (wcale nie nowy), czy to tylko takie złudzenie? |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Emu Administrator


Dołączył: 29 Sie 2002 Posty: 9594 Skąd: z Bezgranicza
|
Wysłany: 27.6.2010, 11:22 Temat postu: |
|
|
Nie mam pojęcia, byłam na tej skoczni raz (koniec 2004 r.). Może te zdjęcia nie są nowe w sensie niedawno zrobione, tylko wręcz przeciwnie, starsze? Ale wydaje mi się to nieprawdopodobne, bo igelit nie czernieje aż tak szybko i chyba już był mocno zbrązowiały, kiedy skocznia dostała swój słynny rozbieg i urządzenia pomiarowe. Jeżeli ten igelit rzeczywiście jest nowy, jestem niemal pewna, że pochodzi z Biłej. Tych skoczni już nie ma, rozebrano wieże i zdjęto igelit, a on nie był w takim najgorszym stanie. Za to Antoś w ostatnich latach był obok Wisły Centrum chyba czołową skocznią słynącą z tak tragicznego stanu igelitu, że aż się odgrażali, że ją zamkną. Biorąc pod uwagę, że zeskok dwóch skoczni wielkości Biłej jest dużo większy, niż zeskok Antosia, to dla nich skarb, teraz ten igelit może im służyć latami*. A może jednak prędzej czy później ktoś pomyśli i zdecyduje się na remont Antosia.
Prawdopodobnie będę się niedługo wybierała ze znajomym na skocznie w tych okolicach** - jeżeli będziemy przejeżdżać koło Antosia, mogę sprawdzić, jak wygląda...
*W ogóle igelit potrafi krążyć po całej Polsce... Igelit z kompleksu Średniej Krokwi dostała Wisła, miał pójść na Łabajów, ale ostatecznie zrezygnowano z wyłożenia tej skoczni, w każdym razie z wyłożenia takim igelitem... Teraz Wisła to z kolei oddaje Łodzi i łódzkie skocznie - nadal nie będąc oficjalnie istniejącymi obiektami - awansują na igelitowe, czyli staną się pierwszymi amatorskimi skoczniami igelitowymi.
Co z igelitem z Warszawy, nie mam pojęcia, ale nie widziałam go od lat. Skoczniowi podobno też nie wiedzą, ale im i tak od czasu do czasu coś odbija i zaczynają wierzyć, że skocznia jest twierdzą obleganą przez barbarzyńskie hordy dziennikarzy...
**Plan wyprawy: Szczyrk (zwłaszcza Skalite), Wisła (zaliczenie Malinki, lepsze zdjęcia Łabajowa i ew. Wisły Centrum - kiedy pod koniec 2003 r. zaliczałam K-17, K-23 i Łabajów, byłam jeszcze bardzo niedoświadczoną fotografką skoczniową i zwłaszcza zdjęcia z Łabajowa są żałośliwe), Pustevny!!! (skocznie podwójnie zaległe), Valašska Bystřice, Kozlovice (zdjęcia z nowym igelitkiem - te "drabinkowe" linie ze starego zielonego igelitu), ew. Nove Město. _________________ I speak of love but you do not see
'Cause words are words and they mean nothing more
With half the mind you laugh at me
'Cause I speak of colors you've never seen before
(Misunderstood)
That's how I feel about ski jumping |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jet Pilot Administrator


Dołączył: 27 Mar 2005 Posty: 744 Skąd: Burkina Faso
|
Wysłany: 28.6.2010, 19:54 Temat postu: |
|
|
| Igelit na Antosiu to faktycznie maty zdjęte z Biłej. A igelit w Łodzi będzie wyłącznie na K-15, zresztą chłopaki mają problem z odeskowaniem (firma, która miała to zrobić, zażyczyła sobie cenę idącą w dziesiątki tysięcy złotych, zatem muszą sobie radzić samodzielnie), więc w tym roku prawdopodobnie położą go tylko na rozbiegu, na zeskok przyjdzie czas w przyszłym roku. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Google
|
Wysłany: Temat postu: Reklama Google |
|
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Emu Administrator


Dołączył: 29 Sie 2002 Posty: 9594 Skąd: z Bezgranicza
|
Wysłany: 4.7.2010, 04:40 Temat postu: |
|
|
WYPRAWA SKOCZNIOWA NR N (raczej zwięzła z uwagi choćby na porę dnia)
Uczestnicy: J., W., ja.
Jak na pewno wspominałam, interesuję się kulturą LGBT - w ramach tego zainteresowania m.in. bywam na spotkaniach filmowo dyskusyjnych fundecji Trans-Fuzja, w ramach których prezentowane są filmy fabularne związane z tematyką transpłciowości (transseksualizmu, transwestytyzmu, bardziej ogólnie crossdressingu itd.) i w ten sposób zaprzyjaźniłam się z kilkoma takimi osobami. Oczywiście ze względu na prawo do prywatności żadnych szczegółów osobowych, w każdym razie J. i W. obaj są transwestytami podwójnej roli, czyli tzw. biologicznymi mężczyznami, którzy mają w sobie ten "pierwiastek kobiecy" (nawiasem mówiąc jestem zdania, że "stuprocentowe kobiety" są niezbyt ciekawe, a na widok "stuprocentowych mężczyzn" lepiej brać nogi za pas ) i czują się szczęśliwi, mogąc czasami pobyć kobietami w domu czy w ramach imprezy osób transpłciowych i przyjaciół. J. jest po czterdziestce i ma dzieci niewiele młodsze ode mnie, W. jest w moim wieku. Ostatnio dogadałyśmy się (będę tu używać form żeńskich) co do wspólnego wyjazdu i voila, właśnie wróciłam.
1. Bystra
Najpierw J. nadmiernie zaufała "Gadusiowi", czyli GPS-owi, ze swoimi początkami starczowzroczności nie odczytała dokładnie, co się wyświetliło i tak maszynka wyprowadziła nas do zupełnie innej Bystrej gdzieś w Małopolsce. (Na wpisanie "Bystra Śląska" w ogóle nie reagowała.) Na szczęście przejazd do właściwej Bystrej nie trwał aż tak długo. K-15 jest już właściwie skakalna (choć nie jest jeszcze czynna), na K-25? kładą podkład pod tory. Problemem są schody. Poręcze są (chyba odratowane ze starych skoczni), natomiast starych schodów już nie ma, a nowych jeszcze nie. Masakra - przynajmniej można się trzymać poręczy, ale wejście strome, po kamieniach, kępach trawy... Większa skocznia zabezpieczona przed skoczniołazami w osobliwy sposób: budują schody niejako od góry i nie dokończyli ich, tylko u dołu założyli mało wygodną drabinę z desek. Pewnie nie dałabym rady bez pomocy.
Na szczęście nie wracałyśmy na dół torem schodów, tylko zeszłyśmy do wieży sędziowskiej (też trudne, ale sporo krótsza droga...), przez furtkę i tam już wygodna żwirowa ścieżka.
2. Szczyrk
Niestety zaczęłyśmy od rzucenia okiem na pozostałości Biłej i wycieczki na Antosia, gdzie W. udawała, że się odbija, a ja robiłam za trenerkę i instruowałam, jak ma wyglądać pozycja najazdowa.
W rezultacie na Skalite dotarłyśmy tuż przed 4 i robotnicy już kończyli pracę. Główny skoczniowy zgodził się nas wpuścić (troszku zrobiło na nim wrażenie, że to będzie moja 234., 235. i 236. skocznia) - no to jazda. Wysiadłam z W. na K-40, porobiłam zdjęcia... i zamiast zjeżdżać na dół, ruszyłyśmy w górę. Tu już skoczniowi wkurzeni i zaczęli wołać, że wrócić możemy tylko schodami. Potem już trochę pędziłyśmy, obawiając się, czy nie będzie jakiejś grzywny za nieuprawnione wejście. Tymczasem J. przekonała się, że wzięto mnie za jego żonę (no właśnie - jak to pewne relacje międzyludzkie są uprzywilejowane, a nikt nie pomyśli, że ludzie mogą podróżować razem, bo się przyjaźnią) - pozwoliła skoczniowemu się wygadać i po zejściu ze skoczni był już spokój.
Mogę powiedzieć tyle, że nowe Skalite mnie absolutnie zachwyciło. Są dwie wieże sędziowskie, są urocze domki startowe i połączenia między fragmentami skoczni, jest domek wyciągowo-organizacyjny w stylu góralskim... Na chwilę obecną zdecydowanie najpiękniejszy kompleks skoczni w Polsce.
3. Malinka
Na szczęście Malinka, jako skocznia już oficjalnie czynna, była jeszcze dostępna. Ładna skocznia, ale po Skalitem wydaje się mało ciekawa... Poza tym w sumie to trochę pechowa skocznia - nie bardzo wiadomo, jak zwiększyć jej pojemność (a jednak pakowanie kibiców w błoto nie jest najlepszym wyjściem, a zwłaszcza raczej nie sprawi, że FIS da Wiśle organizację PŚ), wiele innych kawałków absurdalnie niefunkcjonalnych... że ładna, to owszem, ale chyba projektował to jeden z takich inżynierów, którym strach dać choćby linijkę.
Do tego w sklepiku na górze skoczni badziew straszny... ciupagi (a kiedy w latach 50. czy 60. górale spoza Podhala występowali ze zbójnickim, którego tańczono i tam przed wojną, zostawali zdyskwalifikowani za zrzynanie z innego regionu), gliniano-pluszowe owieczki o uroczo durnowatym wyrazie mordki, za to z runem w kolorze np. jadowitej zieleni, trochę mniejsza wersja wuwuzeli, oczywiście wszelakie niezbędniki małyszomana... Ale całkiem miło siedzi się na samej górze.
Łabajów zaliczyłam w 2003 r. z nuit oraz Magdą i Gosią Kędzior, ale byłam wtedy jeszcze niedoświadczoną fotografką skoczniową i zrobiłam beznadziejne zdjęcia, więc postanowiłam "uzupełnić" lepsze. Wejście trudne - schody bardzo strome i w niespecjalnym stanie, ale weszłyśmy pod wieżę i mam trochę lepszych zdjęć.
Potem przejazd do Czech. Do Kozlovic już nie zaglądałyśmy, bo robiło się ciemno, do Trojanovic dotarłyśmy już zdecydowanie po ciemku.
4. Pustevny
Następnego dnia rano ruszyłyśmy na Pustevny. Uwaga skoczniołazice i skoczniołazy: wbrew temu, co sądziłam, nie można wjeżdżać na górę samochodem. Prywatne pojazdy zostawia się na parkingu i można wjechać wyciągiem lub "motociuchcią". Latem wyciąg jeździ tylko o pełnych godzinach (oczywiście nie jest tak, że 4 minuty po 10 przestają wpuszczać), ponadto wyciąg jest stary i bardzo niewygodny.
Jeżeli chodzi o skocznie: K-57 jest w nieszczególnym stanie - butwiejące deski, ten sam typ, co w Dusznikach, Machovie, Nydku, Saydzie, Neuhausen... Schody w stanie na tyle przyzwoitym, że weszłyśmy na górę. W jednym miejscu trzeba, kurczowo trzymając się poręczy, zrobić zakręt nad nieistniejącą podłogą... Przyznam, że się owszem obawiałam, za to mam ładne zdjęcie ze szczytu.
Wszystko wskazuje na to, że K-33 już nie istnieje, choć jako dużo niższa skocznia powinna była przetrwać w lepszym stanie. Za to zaobserwowałam i zaliczyłam coś, co wygląda na jeszcze jedną skocznię. Znajduje się blisko samej stacji i ma drewniany rozbieg na podsypanym wzniesionku. Najpierw pomyślałam, że to konstrukcja, którą buduje się za wyciągiem orczykowym, żeby orczyki na to wpadały, hamowały i przestawały się ostro huśtać. Jednak w wypadku tego czegoś orczyk jest kilkanaście metrów w bok. Pasuje mi to głównie do skoczni, ale na pewno nie jest to K-33, bo ta wyglądała inaczej.
5. Valašská Bystřice - porażka. Wejście po zeskoku, tak strome i jednak niebezpieczne, że zrezygnowałyśmy.
6. Nové Město
Dość długi przejazd - gdy dojechałyśmy, było już koło 5. Zapytałyśmy "tubylczyni" pod sklepem i otrzymałyśmy zawiłą, ale jednak pomocną odpowiedź. Dodatkowo wg niej skocznie U Pekaren już nie istnieją. Nie wiem... osoby, które nie zajmują się zawodowo ani hobbystycznie skoczniami, potrafią nazywać zwykłe nieczynne skocznie "nieistniejącymi"; jak pisałam, nawet moja gospodyni z Sohlandu mówiła, że (nowej) Schanze der Freundschaft już nie ma, po czym okazało się, że nadal stoi, tylko całkiem przestała być wykorzystywana.
Czynne skocznie są cudne, ale nie dla osób z lękiem wysokości - ten typ skoczni, na których idziesz po metalowej kratce i masz pod sobą przepaść na ponad 30 m... Poza tym K-53 w zasadzie nie jest w rewelacyjnym stanie, chyba ostatni remont skoczni obejmował głównie wymianę igelitu. W kilku miejscach podesty między ciągami schodów są mocno wgniecione, jakby spadło na nie coś ciężkiego, poza tym na górze można wyczuć, że skocznią można zatrząść, odchyla się minimalnie na boki. Z drugiej strony - skoro jest skakana, raczej musi być bezpieczna, a wieżowce tybu Burj Dubai są obliczone na odchylenia iglicy rzędu ponad metra.
Mimo uczucia lęku K-53 to wspaniała skocznia, można na niej zrobić rewelacyjne zdjęcia (przynajmniej jeżeli ktoś lubi zdjęcia, na których widać plątaninę słupów, poręczy, kratek i w sumie nie wiadomo, co to jest - mnie takie zdjęcia zafascynowały po zrobieniu w 2003 r. zdjęcia K-80 w Ga-Pa spod wieży, z nakładającymi się na siebie schodami i kładkami). Ze względu na porę zrezygnowałyśmy z szukania U Pekaren. I tak dotarłam do domu tuż przed świtem i postanowiłam się już nie kłaść.
Wynik: 241 skoczni, 1 dziura w bluzce , zakwasy w mięśniach ud (zwłaszcza lewego, bo to moja sprawniejsza noga, więc ją bardziej obciążam); W. zarażona bakcylem skoczniołazostwa, J. zadowolona, że ot, mogła odpocząć. Więc bardzo możliwe, że to nie nasz ostatni wspólny wyjazd skoczniowy. _________________ I speak of love but you do not see
'Cause words are words and they mean nothing more
With half the mind you laugh at me
'Cause I speak of colors you've never seen before
(Misunderstood)
That's how I feel about ski jumping |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Walther W. Moderator


Dołączył: 20 Kwi 2004 Posty: 1093 Skąd: z Łodzi
|
Wysłany: 6.7.2010, 20:21 Temat postu: |
|
|
| Cytat: | WYPRAWA SKOCZNIOWA NR N (raczej zwięzła z uwagi choćby na porę dnia)
Uczestnicy: J., W., ja.
Jak na pewno wspominałam, interesuję się kulturą LGBT - w ramach tego zainteresowania m.in. bywam na spotkaniach filmowo dyskusyjnych fundecji Trans-Fuzja, w ramach których prezentowane są filmy fabularne związane z tematyką transpłciowości (transseksualizmu, transwestytyzmu, bardziej ogólnie crossdressingu itd.) i w ten sposób zaprzyjaźniłam się z kilkoma takimi osobami. Oczywiście ze względu na prawo do prywatności żadnych szczegółów osobowych, w każdym razie J. i W. obaj są transwestytami podwójnej roli, czyli tzw. biologicznymi mężczyznami, którzy mają w sobie ten "pierwiastek kobiecy" (nawiasem mówiąc jestem zdania, że "stuprocentowe kobiety" są niezbyt ciekawe, a na widok "stuprocentowych mężczyzn" lepiej brać nogi za pas puszcza oczko) i czują się szczęśliwi, mogąc czasami pobyć kobietami w domu czy w ramach imprezy osób transpłciowych i przyjaciół. J. jest po czterdziestce i ma dzieci niewiele młodsze ode mnie, W. jest w moim wieku. Ostatnio dogadałyśmy się (będę tu używać form żeńskich) co do wspólnego wyjazdu i voila, właśnie wróciłam. |
Gdybym komuś z moich znajomych ze środowiska LGBT zaproponował wyjazd skoczniołazowski to tylko popukaliby się w głowę Ale w sumie ludzi trans- nie znam, więc może oni wykazują większość wrażliwość w tym temacie
| Cytat: | 1. Bystra
Najpierw J. nadmiernie zaufała "Gadusiowi", czyli GPS-owi, ze swoimi początkami starczowzroczności nie odczytała dokładnie, co się wyświetliło i tak maszynka wyprowadziła nas do zupełnie innej Bystrej gdzieś w Małopolsce. śmiejący się (Na wpisanie "Bystra Śląska" w ogóle nie reagowała.) Na szczęście przejazd do właściwej Bystrej nie trwał aż tak długo. K-15 jest już właściwie skakalna (choć nie jest jeszcze czynna), na K-25? kładą podkład pod tory. Problemem są schody. Poręcze są (chyba odratowane ze starych skoczni), natomiast starych schodów już nie ma, a nowych jeszcze nie. Masakra - przynajmniej można się trzymać poręczy, ale wejście strome, po kamieniach, kępach trawy... Większa skocznia zabezpieczona przed skoczniołazami w osobliwy sposób: budują schody niejako od góry i nie dokończyli ich, tylko u dołu założyli mało wygodną drabinę z desek. Pewnie nie dałabym rady bez pomocy.
Na szczęście nie wracałyśmy na dół torem schodów, tylko zeszłyśmy do wieży sędziowskiej (też trudne, ale sporo krótsza droga...), przez furtkę i tam już wygodna żwirowa ścieżka. |
Na zdjęciach, które widziałem bodaj na skijumping, skocznie prezentują się bardzo uroczo! Aż serce roście patrząc na te dobre czas dla polskich skoczni Jedynie brakuje mi wciąż porządnego kompleksu w Sudetach, ale PZN i ministerstwo mają to niezmiennie gdzieś. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Emu Administrator


Dołączył: 29 Sie 2002 Posty: 9594 Skąd: z Bezgranicza
|
Wysłany: 9.7.2010, 02:28 Temat postu: |
|
|
Co do większej zapadalności osób trans na skoczniomanię - nie sądzę, znam i takich, którym ani w głowie tłuczenie się po jakichś skoczniach. Za to znam też lesbijki chętne do wyjazdu skoczniowego - jedyny problem w tym, że prawo jazdy mają, ale własnego samochodu nie... Może po prostu mam większą siłę przekonywania? Powinnam promować (dwuznaczność zamierzona ) skoczniołazostwo.
A tak na poważnie, czyli co do skoczni -
| Walther W. napisał: | | brakuje mi wciąż porządnego kompleksu w Sudetach |
Złośliwie zapytam: a znasz jakiś choćby nieporządny kompleks skoczni w Sudetach? Bo problem w tym, że tam skoki już praktycznie wyginęły. Karpatkę parę lat temu wyremontowano praktycznie na jeden sezon, nie potrafią nawet utrzymać Orlinka przy życiu... Jak swego czasu, już mooocno złośliwie , napisałam na temat odgrzewania planów Pohulanki: pomysł budowy dużej skoczni w miejscowości, która nie potrafi nawet zorganizować kontynentalu w kombi, jest dość niepokojący... (A może to jednak nie o Pohulance było? Nie pamiętam, ale pasuje dobrze.)
Naprawdę nie byłoby od rzeczy, żeby PZN troszkę się zajął innymi regionami. Oczywiście przydałoby się wyremontowanie chociaż ze dwóch skoczni na Podhalu poza Zakiem (to jednak trochę jazdy jest) i zrobienie czegoś z takimi obrazami nędzy i rozpaczy, jak Łabajów i Wisła Centrum, ale ogólnie jak na polskie warunki można powiedzieć, że Podhale i Beskid Śląski są z grubsza nasycone skoczniowo. Warto właśnie coś zrobić z Sudetami - Lubawka to też już Sudety, czyż nie? Jednak jeszcze czynna, więc skoczniostan Sudetów osiąga szczyty absurdu: dwie prawie czynne skocznie normalne i ani jednej małej. W gruncie rzeczy po co utrzymywane są takie skocznie jak Lubawka? Nie sądzę, żeby jeszcze przetrwał tam jakiś klub, więc chyba tylko po to, żeby Aaaadaś mógł sobie raz na jakiś czas poskakać na czymś innym.
Dalej np. Bieszczady i Podkarpacie - może by tak tę K-80 w Zagórzu, albo namówić ich na przynajmniej tymczasową rezygnację z K-80, za to "dać" im średnią skocznię? Mniejsza różnica w stosunku do K-40, a taka skocznia daje już samowystarczalność - mając taką skocznię nie trzeba raz w miesiącu wyjeżdżać do Zaka czy Szczyrku, żeby utrzymać przyzwoity poziom.
Przychodzi mi do głowy jeszcze Łódź, tylko nie wiem, czy PZN jest zdolny psychicznie do uznania dopuszczalności skoków w rejonach pozagórskich. Zaplecze już jest, skocznie skakalne, więc może mogliby wyciągnąć do nich rękę i zaproponować rejestrację klubu, trenera... Tylko chyba takie zaplecze mało odpowiada PZN-owi - skoczkowie-amatorzy zwykle mają ponad 10 lat, a żeby mieć młodsze zaplecze, trzeba zrobić świadomą akcję rekrutacyjną... O tak, tego PZN nie umie, PZN chce, żeby wszystkie trybiki same się kręciły; oczekuje, że polskie narciarstwo będzie jak perpetuum mobile. _________________ I speak of love but you do not see
'Cause words are words and they mean nothing more
With half the mind you laugh at me
'Cause I speak of colors you've never seen before
(Misunderstood)
That's how I feel about ski jumping |
|
| Powrót do góry |
|
 |
spiderman Moderator


Dołączył: 11 Lip 2005 Posty: 4176 Skąd: Katowice
|
Wysłany: 12.7.2010, 23:33 Temat postu: |
|
|
Pewnie mało kto zauważył, ale w Trondheim dzieją się dziwne rzeczy. Wiadomo, że igelit był tam koloru niebieskiego. W 2008 roku dużą skocznię przebudowano, więc igelit musiał być chyba zdjęty, przynajmniej częściowo. Teraz natomiast jak widać na kamerce internetowej igelitu prawie w ogóle na skoczniach nie ma, a jeszcze niedawno, w kwietniu widziałem, że igelit był na całej długości zeskoku. Kto mi w takim bądź razie powie co się tam wyprawia?  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Emu Administrator


Dołączył: 29 Sie 2002 Posty: 9594 Skąd: z Bezgranicza
|
Wysłany: 13.7.2010, 15:31 Temat postu: |
|
|
Dziwne... Ja się obawiałam, że położą typowy zielony igelit, więc bardzo mi się spodobało, że poszli za tradycją i położyli ten rzadki bladobłękitny, do tego dużo ładniej, niż przedtem. Nie wiem, może wymaga jakichś poprawek? Ale człowiek aż się wzdraga na samą myśl: takie brakoróbstwo w Norwegii? Przecież to tylko w demoludach...
Dodatek: na stronie tamtejszej drużyny norweskich kombinatorów norweskich znalazłam jakąś informację. Niestety jest w postaci wideo i (pamiętajcie, że mój komputer jest naprawdę bardzo powolny i stary) nie idzie NIC zrozumieć, bbbo odtw-w-warz-rza sięę ttta-ak. Niżej napisane, że gość "wyjaśnia sytuację na skoczniach latem", więc można domniemywać, że to tak do końca lata. Nie podejmuję się zrozumieć więcej, to nie na mój komputer.
A poza tym...
UWAGA, UWAGA!
Wyżej wspomniany/-a J. opowiedział(a) swojej żonie, jak było na wyjeździe. Żona zajmuje się trochę dziennikarstwem obywatelskim i wpadła na pomysł z naszego punktu widzenia chyba wręcz fascynujący: artykuł o skoczniołazach. Pójdzie zapewne na Interię. Na razie ja mam napisać, na których zdjęciach z kolekcji J. widać które skocznie (tudzież które moje zdjęcie wolno opublikować ), potem autoryzacja (stwierdziłam, że tak lepiej - w końcu przeciętny człowiek nie zna się na skoczniach i nie odróżnia np. kategorii "nieczynna", "zrujnowana", "nieistniejąca"). Przyszło mi do głowy, że mogę jej też zaproponować wykorzystanie zwierzeń innych skoczniołazów. Może któreś z Was chciałoby się wypowiedzieć do być może pierwszego w Polsce artykułu o skoczniołazostwie? _________________ I speak of love but you do not see
'Cause words are words and they mean nothing more
With half the mind you laugh at me
'Cause I speak of colors you've never seen before
(Misunderstood)
That's how I feel about ski jumping |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jet Pilot Administrator


Dołączył: 27 Mar 2005 Posty: 744 Skąd: Burkina Faso
|
Wysłany: 14.7.2010, 19:35 Temat postu: |
|
|
| Emu napisał: | | Nie podejmuję się zrozumieć więcej, to nie na mój komputer. |
Daj link, ściągnę to, przekonwertuję to do takiego formatu, że nawet kalkulator to odtworzy (absolutne minimum, aby dało się zrozumieć) i wyślę Ci.
| Emu napisał: | | Może któreś z Was chciałoby się wypowiedzieć do być może pierwszego w Polsce artykułu o skoczniołazostwie? |
Z racji dogodnego miejsca zamieszkania zgłaszam się. :> Dysponuję wspomnieniami i zdjęciami z Zakopanego, Chochołowa, Poronina, Warszawy :>, Łodzi, Wilkasów, Tatranskej Lomnici, Desnej, Harrachova (widok ze szczytu mamuta - poezja!), Engelbergu i Einsiedeln. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
spiderman Moderator


Dołączył: 11 Lip 2005 Posty: 4176 Skąd: Katowice
|
Wysłany: 15.7.2010, 23:53 Temat postu: |
|
|
W poprzednim tygodniu byłem w Wiśle, poniżej prezentuję kilka zdjęć ze skoczni Centrum. Na Malince nie byłem, bo było nie po drodze, a na Łabajów nie wystarczyło czasu. Aktualnie robię prawo jazdy, a jak uda się zdać, to obiecuję częste fotorelacje ze skoczni w Wiśle, Szczyrku oraz w końcu może uda mi się dotrzeć do tego Goleszowa.
Fotki z Centrum:
Dojście do skoczni
Zeskok z bliska
Widać tutaj, że w starym igelicie są ślady po jego łataniu innym, nie wiadomo skąd pochodzącym (?).
Wybieg z igelitu z bliska
Tutaj z kolei widać, że i wybieg ma łatki, niektóre nawet w kolorze zielonym.
Otwarta furtka
Dla zainteresowanych: na skocznie można w każdej chwili wejść i to bez wysiłku, gdyż jak widać droga otwarta.
Domek przy skoczni
Widok na skocznie
Jeszcze jeden
Igelit na terenie skoczni
Na terenie skoczni znajdują się dwie 'kupki' igelitu. Niewątpliwie jest to stary igelit, czyżby z Biłej?
Druga kupka
Wybieg
Zdjęcie bez ogrodzenia
Jeszcze raz wspomniania furtka czy tam brama
Płot z nart
----------
A w Ga-Pa odbudowali dwie mniejsze skocznie!
Ga-Pa |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Emu Administrator


Dołączył: 29 Sie 2002 Posty: 9594 Skąd: z Bezgranicza
|
Wysłany: 18.7.2010, 23:23 Temat postu: |
|
|
Do kitraka: jakbyś koniecznie chciał się w to bawić , oto odnośnik. Tylko uprzedzam, że mój powolny i przeładowany komputer bardzo łatwo ma problemy z odtwarzaniem. Rzadko robi się ttta-akie cośś jak tu, ale regularnie nawet na takim Jutubie obraz i dźwięk mi się "rozjeżdżają". Niby światło jest szybsze, a odtwarza się wolniej.
Filmiki są dwa, "Riving i Granaasen" i "Magnus om Granaasen". W obu widać w tle rozbabrany igelit.
Ponadto niejako korekta do czegoś, co pisałam w relacji z wyprawy skoczniowej. Napisałam, że W. "udawała, że się odbija" na Antosiu. Otóż poprawka: W. oddała skok z Antosia, tyle że bez nart, zeskoczyła z progu na początek buli.
Tak mi się skojarzyło a propos słowa "bula" - anegdotka. Otóż mojej mamie kojarzy się to z pewnym reportażem z tomu Jacka Hugo-Badera "W rajskiej dolinie wśród zielska" - bodaj rozdział "W Workucie pod tablicą ogłoszeń". W byłym Sojuzie można znaleźć kompana do picia w ten sposób, że w odpowiednich miejscach panowie stoją i palcami pokazują, ilu brakuje do flaszki. Więc autor reportażu zapytał, dlaczego zawsze piją we trzech. "Bo butelka ma dwadzieścia jeden buli." Co to są te bule? Półlitrowa butelka wódy 21 razy robi "bul", zanim się opróżni, a 21 nie dzieli się na 2 ani 4. Zadziwiające. Pokolenia sowieckich alkoholików musiały badać zachowanie butelki.
Oczywiście takie anegdotki są zabawne, ale też pokazują, jakie spustoszenie poczyniła w tamtych rejonach wielowiekowa tradycja picia na umór i zapewne świadome rozpijanie narodu za komuny. Jaki masz cel, jeżeli stoisz i szukasz kogokolwiek, kto zechce się z Tobą napić? Zapewne w takiej sytuacji chcesz się napić, żeby się napić. Straszne.
"Piję żeby paść
Padam żeby wstać
Wstaję żeby żyć
Żyję żeby pić"...
Chciałam jeszcze napisać ciut przemyśleń na temat tego, jakie są teraz "najlepsze skocznie w Polsce", ale jednak przeniosę się z tym na odpowiedniejszy ku temu wątek. _________________ I speak of love but you do not see
'Cause words are words and they mean nothing more
With half the mind you laugh at me
'Cause I speak of colors you've never seen before
(Misunderstood)
That's how I feel about ski jumping |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jet Pilot Administrator


Dołączył: 27 Mar 2005 Posty: 744 Skąd: Burkina Faso
|
Wysłany: 25.7.2010, 16:57 Temat postu: |
|
|
| Dziś z Waltherem wybraliśmy się na skocznię warszawską. Po raz n-ty zastałem tam dżunglę, nawet większą, niż ostatnio. Walther był zaskoczony, jak bardzo skocznia zarosła. Zrobiliśmy kilka zdjęć, w sumie nic ciekawego najpierw nie widzieliśmy, aż zaczęliśmy schodzić w dół. Wtedy trafiliśmy na spore ilości igelitu. Wychodzi na to, iż nie został on zutylizowany w sposób prawidłowy tudzież oddany gdzieś, a po prostu wyrzucony na terenie skoczni. Wyrwaliśmy sobie po kilka nitek igelitu białego, niebieskiego i czerwonego. Zdjęcia niedługo. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
901
|